2008-04-26

Untraceable


Z reguły do kina chodzimy w piątki, ale ostatnio siedzę w pracy do późna albo oglądamy wieczorami mieszkania - dlatego po wyjściu z banku mam ochotę jedynie doczołgać się do łóżka i tam pozostać do rana dnia następnego;) Ale jako, że stężenie popcornu we krwi spadło dziś do bardzo niebezpiecznego poziomu, trzeba było zaległości kinowe nadrobić (w sumie, jakie zaległości - odliczając niezjadliwą papkę to w kinach prawie nic nie ma:)).

Padło na 'Untraceable' (po polsku będzie chyba 'Nieuchwytny' - nawet nie staram się zapamiętywać polskich tytułów, bo większość z nich nie ma po prostu sensu). Do wyboru mieliśmy jeszcze 'Horton słyszy ktosia' :) Swoją drogą, zaraz na początku naszego 'chodzenia' (prehistoria:)) z Matim nie mogłam go namówić na wybranie się do kina właśnie na kreskówkę. Dla niego film rysunkowy był dla dzieci, a pojawienie się w sali kinowej wypełnionej wrzeszczącą dzieciarnią było zupełnie poniżej jego godności. Dla mnie kreskówka to film taki jak każdy inny - do dzisiaj znam na przykład część kwestii z 'Króla Lwa' (pozostałości po oglądaniu bajek z młodszym bratem:)), 'Król Lew' jest też jednym z niewielu filmów, na których płaczę (z resztą, NIE JA JEDNA).

Po długich namowach udało mi się go wreszcie zaciągnąć na jakąś bajkę. Musiał być bardzo mną zauroczony, że zgodził się pójść na taki niemęski film:)) W każdym razie, po obejrzeniu kilku kreskówek (m.in. 'Shreka', 'Epoki Lodowcowej', 'Czerwonego Kapturka') stał się prawdziwym fanem. Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo pomysł wyjścia na 'Horton słyszy Ktosia' wyszedł właśnie od Matiego:)) Opatrzony kometarzem: 'no przecież dawno nie byliśmy na żadnej kreskówce' :))

Faceta można wszystkiego nauczyć (to tylko kwestia czasu:)).

Ale, wracając do 'Untraceable'... Nawet niezły film. Taki w stylu: 'FBI próbuje złapać seryjnego mordercę'. Tym razem morderca jest niezwykle cwany - na swojej stronie zamieszcza relację 'na żywo' z zabijania swojej ofiary. Czym więcej osób jest zalogowanych, tym osoba szybciej ginie...

Co w tym filmie jest takiego niezwykłego? Pewnie przerażające przesłanie, że internet staje się okropnym medium, w którym każdy wrzucony filmik może zostać powielony tysiące razy i umieszczony na tysiącach serwerów - i w pewnym momencie nie mamy już wpływu na to, gdzie on się znajduje i ile osób może go obejrzeć. Nikt nie jest w stanie zapanować nad zawartością internetu - to są już nie tylko filmiki z amatorskimi popisami wokalnymi, ale też z seksem i przemocą. I co najgorsze, takie są najchętniej oglądane... Niestety, żyjemy w czasach, w których żeby kogoś zniszczyć wystarczy wrzucić kompromitujący go filmik na youtube - reszta zrobi się sama...

Brak komentarzy: