<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041</id><updated>2011-07-08T14:13:56.977+02:00</updated><title type='text'>"I'm an Englishman in New York..."</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>68</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-3960334483199477266</id><published>2010-05-23T11:34:00.001+02:00</published><updated>2010-05-23T11:34:30.855+02:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>Notka testowa (testuje aplikacje iPhona:))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-3960334483199477266?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/3960334483199477266/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=3960334483199477266' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/3960334483199477266'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/3960334483199477266'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2010/05/blog-post_23.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-8207471955148414926</id><published>2010-05-18T12:10:00.010+02:00</published><updated>2010-05-18T12:21:57.961+02:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>Historia o tym, jak znalazłam się w obecnej pracy sięga pewnie poprzedniej wiosny, a może nawet jest jeszcze dłuższa. Ale nie o tym dzisiaj chciałam pisać:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naszła mnie ostatnio refleksja na temat tego, jak mało dynamiczni potrafią być ludzie. I to nie tylko ci, którzy mają na głowie żonę, dwójkę dzieci i kredyt na dom, ale też tacy, którzy jeszcze nie mają wiele do stracenia, za to wszystko do zyskania. Dla nich liczy się tylko tu i teraz, bez kalkulowania obecnej wartosci przyszłych potencjalnych przepływów pieniężnych. Z resztą, o jakim ryzyku mówimy. Bo czy takim wielkim ryzykiem jest umowa o pracę w dopiero co powstającej firmie, u człowieka, który niejeden projekt już wczesniej wykonał i nigdy nie zakończył niczego jakąs spektakularną klapą? Nie wiem, skąd to się u ludzi bierze. A podobno to ja jestem mało dynamiczna...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-8207471955148414926?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/8207471955148414926/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=8207471955148414926' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/8207471955148414926'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/8207471955148414926'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2010/05/blog-post.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-1530059989884041923</id><published>2010-01-07T11:17:00.001+01:00</published><updated>2010-01-07T11:18:00.046+01:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>&lt;div&gt;W pracy nie dzieje się w zasadzie nic ciekawego, dlatego też pewnie nie mam ostatnio o czym pisać. Ale ta praca już niedługo się skończy - jeszcze tylko 23 dni i jestem gdzie indziej. I już nie mogę się doczekać - nowych zadań, obowiązków, wyzwań. Nowych ludzi. Uczenia się nowych rzeczy...&lt;/div&gt;  &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;Jak już się przeniosę, to opowiem, jak to było, że nowa praca mnie znalazła (bo to było w tę stronę, nie odwrotnie:)).&lt;/div&gt; &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;W każdym razie, w Banku czeka mnie jeszcze pożegnalne ciasto:) Wypowiedzenie złożyłam przed Świętami, trochę tym faktem zaskakując przełożonych. Ale cóż - no mercy, jeśli chodzi o własny rozwój i satysfakcję z pracy:)&lt;/div&gt; &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-1530059989884041923?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/1530059989884041923/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=1530059989884041923' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/1530059989884041923'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/1530059989884041923'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2010/01/blog-post.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-2275481749292990277</id><published>2009-09-10T08:58:00.001+02:00</published><updated>2009-09-10T08:58:02.071+02:00</updated><title type='text'>Syndrom X piętra</title><content type='html'>&lt;div&gt;Już jakiś czas temu zaobserwowałam zjawisko, które na własne potrzeby określiłam Syndromem X Piętra. Nazwa wzięła się stąd, że w moim biurowcu właśnie na X (ostatnim) piętrze stacjonuje Zarząd. I w zachowaniu niektórych - bardzo ambitnych oczywiście - osób można zauważyć przesadne uwielbienie tego piętra. Jeśli mają umówione jakieś spotkanie z którymś z Prezesów w sali konferencyjnej - przychodzą wcześniej, aby trochę tam posiedzieć. Siadają jak najbliżej Tych Najważniejszych - jakby powietrze wokół nich było przesycone jakimiś pierwiastkami władzy. &lt;/div&gt;  &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;Ale sprawa nie tyczy się tylko Tych_Którzy_Na_Spotkania_Z_Prezesami_Chadzają. Objawy tej choroby można zauważyć także na niższych szczeblach. Wicedyrektorka mojego Departamentu uwielbia przesiadywać w gabinecie Dyrektorki, gdy ta ostatnia jest na urlopie. Pracownik innego Departamentu nie potrafi wypowiedzieć zdania, żeby nie znalazło się w nim imię jego szefa czy któregoś z Prezesów. Przykłady można mnożyć.&lt;/div&gt;  &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;A jak często Ty cierpisz na Syndrom X Piętra? :)&lt;/div&gt; &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-2275481749292990277?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/2275481749292990277/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=2275481749292990277' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/2275481749292990277'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/2275481749292990277'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2009/09/syndrom-x-pietra.html' title='Syndrom X piętra'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-7271715901735083382</id><published>2009-08-12T13:03:00.001+02:00</published><updated>2009-08-12T13:03:19.206+02:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>&lt;div&gt;Coś zaczęło niesamowicie pylić, więc kilka dni temu złamałam się i kupiłam tabletki. Brałam je przez trzy dni i od tych trzech dni siedzę przymulona w pracy, gapiąc się bezmyślnie w monitor i po trzy razy zabierając się do tej samej roboty. A wczoraj odpłynęłam jeszcze przed 20 i przespałam jakieś 12h. Rekord. Ogólnie czuję się jakby ktoś owinął mnie jakąś grubą warstwą gazy, w której niby można się poruszać i niby przez nią coś widać i słychać, ale w sumie to tak nie bardzo. &lt;/div&gt;  &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;Ale nic to, może uda mi się w końcu z tego marazmu wybudzić. Dzisiaj nie wzięłam już tej tabletki, może więc coś z tego będzie.&lt;/div&gt; &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;No i - news dziesięciolecia - idę dzisiaj na kurs tańca! To będą pierwsze zajęcia - jeśli nie zbłaźnię się tam dzisiaj totalnie to może też nie ostatnie;)&lt;/div&gt; &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-7271715901735083382?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/7271715901735083382/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=7271715901735083382' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/7271715901735083382'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/7271715901735083382'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2009/08/blog-post.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-6390138719943893778</id><published>2009-07-31T11:48:00.001+02:00</published><updated>2009-07-31T11:48:30.106+02:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>&lt;div&gt;Nie wiem, czy tylko ja tak mam, czy jest to może częściej spotykane zjawisko. Dyskutuję z jakimś facetem (albo - co częstsze u mnie w pracy - z grupą facetów) i śmiem posiadać odmienne zdanie. I kiedy już on traci cierpliwość i nie jest w stanie mnie przekonać do swoich racji, słyszę koronny argument &amp;#39;no już weź nie wymyślaj&amp;#39;. Jakby moje zdanie było li tylko kaprysem rozpieszczonej panienki, pozbawionym sensu i nie wnoszącym nic do sprawy... &lt;/div&gt;  &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;Zastanawiające, że nigdy nie słyszałam tego tekstu skierowanego przez faceta do innego faceta...&lt;/div&gt; &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-6390138719943893778?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/6390138719943893778/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=6390138719943893778' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/6390138719943893778'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/6390138719943893778'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2009/07/blog-post_31.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-6239966473496189932</id><published>2009-07-27T17:43:00.001+02:00</published><updated>2009-07-27T17:43:19.922+02:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>&lt;div&gt;Czasami człowiek ma takie wrażenie, że nadaje się co najwyżej do gotowania obiadów i robienia za dekorację... &lt;/div&gt; &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-6239966473496189932?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/6239966473496189932/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=6239966473496189932' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/6239966473496189932'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/6239966473496189932'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2009/07/blog-post_27.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-5422971125941301359</id><published>2009-07-22T17:18:00.001+02:00</published><updated>2009-07-22T17:18:33.262+02:00</updated><title type='text'>Impossible is nothing</title><content type='html'>&lt;div&gt;Praca z wszelkiej maści informatykami, pseudo-informatykami, programistami, bazodanowcami, adminami i pewnie facetami w ogóle przypomina czasami walenie głową o ścianę. Przedstawiasz im problem - potrafią tydzień zastanawiać się, jak go rozwiązać, nie dochodząc do żadnego sensownego wniosku. Przedstawiasz im rozwiązanie problemu - prosty algorytm na osiągnięcie sukcesu - odpowiadają, że &amp;#39;takie rozwiązanie nie może być zastosowane&amp;#39;, &amp;#39;to wymaga zbyt dużego nakładu pracy&amp;#39; lub &amp;#39;z metodologicznego punktu widzenia nie powinniśmy tak robić&amp;#39;.&amp;nbsp;A w tym czasie myślą sobie:&amp;nbsp;&amp;#39;kurde, przychodzi&amp;nbsp;jakaś panna&amp;nbsp;i znajduje rozwiązanie, którego wcześniej nie widzieliśmy - nie możemy przyznać, że tak się da&amp;#39;. Na koniec wkurzasz się, siedzisz przez cały dzień z książką, grzebiesz w googlu, poprawiasz dane i osiągasz zamierzony cel. Na Twój radosny komentarz &amp;#39;mówiliście, że się nie da, ale mi się udało&amp;#39; większość z nich i tak skomentuje &amp;#39;ale poświęciłaś na to cały dzień&amp;#39;... &lt;/div&gt;  &lt;div&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt; &lt;div&gt;Na koniec, z&amp;nbsp;dedykacją dla wszystkich panów:&lt;/div&gt; &lt;div&gt;&lt;font class="sqq"&gt;&lt;/font&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt; &lt;div&gt; &lt;div&gt;&lt;font class="sqq"&gt;&amp;ldquo;It is either easy or impossible.&amp;rdquo;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt; &lt;div&gt;Salvador Dali&lt;/div&gt; &lt;div&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt; &lt;div&gt;&lt;span style="FLOAT: right"&gt;&lt;/span&gt;&lt;font class="sqq"&gt;&amp;ldquo;Impossible is a word to be found only in the dictionary of fools.&amp;rdquo; &lt;/font&gt;&lt;/div&gt; &lt;div&gt;Napoleon Bonaparte&lt;/div&gt; &lt;div&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt; &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-5422971125941301359?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/5422971125941301359/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=5422971125941301359' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/5422971125941301359'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/5422971125941301359'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2009/07/impossible-is-nothing.html' title='Impossible is nothing'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-2765646797872009391</id><published>2009-07-16T16:16:00.001+02:00</published><updated>2009-07-16T16:16:38.459+02:00</updated><title type='text'>:)</title><content type='html'>&lt;div&gt;Wredni Admini Wszystkich Adminów mojego Banku zablokowali mi dostęp do bloggera, ale ja i tak zrobię ich w konia i opublikuję tę notkę! Ha! Nie dam się tak ograniczać, to jest zamach na moją wolność! Ograniczanie praw obywatelskich! Dosyć! :)&lt;/div&gt;  &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;Doooobra, w sumie to ich rozumiem, w sumie to nie powinnam robić prywatnych rzeczy w pracy. Ale po jakimś czasie patrzenia w tabelki wypełnione cyferkami, prezentacje, pdfy, kwoty rezerw, zaangażowań, przeterminowań i w inne tego typu ciekawe rzeczy człowiek ma ochotę przez chwilę zrobić coś innego. Lekkiego. Nie wymagającego myślenia. Na przykład napisać notkę o niczym lub poczytać sobie na Plotku o najnowszej operacji plastycznej jakiejś nic_nie_znaczącej_gwiazdki_kina_klasy_b :) &lt;/div&gt;  &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div&gt;Dzisiejszy dzień był spokojny jak nigdy. Żadnego raportu do zrobienia na wczoraj, maile prawie nie przychodziły, nic, tylko się obijać. Z nudów zmusiłam Przystojnego_Kolegę_Z_Biurka_Obok do odbycia ze mną kilku lekcji z SQLa i - co było do przewidzenia - mam naturalny dar do pisania selectów:)) Jest to oczywiście moja własna opinia, nie poparta żadnymi dowodami, ale tak sobie wmawiam i nie dam się przekonać, że jest inaczej! :))&lt;/div&gt;  &lt;div&gt; &lt;/div&gt; &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-2765646797872009391?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/2765646797872009391/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=2765646797872009391' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/2765646797872009391'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/2765646797872009391'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2009/07/blog-post_16.html' title=':)'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-8524656972889807892</id><published>2009-07-14T20:31:00.000+02:00</published><updated>2009-07-14T20:37:31.772+02:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>Zaczęłabym tę notkę jak to mam w zwyczaju, czyli 'dawno tu nie pisałam' :)&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Ale nie, będę oryginalna i zrobię to dzisiaj inaczej. A w zasadzie to nie zrobię, bo mi Admini Wszystkich Adminów w tym Banku poblokowali część stron i nie mogę się zalogować na blogspota (tłumaczą, że to kwestia bezpieczeństwa, ale ja i tak swoje wiem - wredni są i tyle!).&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Nie pisałam jakieś trzy miesiące, a w tym czasie zmieniło się pewnie więcej niż w ciągu ostatnich trzech lat. Ale nie będę zagłębiać się w szczegóły - nie dzisiaj i nie tutaj!&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Nowe mieszkanie przywitało mnie zestawem niespodzianek - jajkiem za kaloryferem (pozdrawiam poprzedniego lokatora!), gniazdkiem telefonicznym z przeciętym kablem, spłuczką działającą według sobie tylko znanych reguł i remontowaną windą (a mieszkanie na 10 piętrze). Ale ogarnęłam już ten chaos i jestem zainstalowana - odkurzacz kupiony (na raty), wyciskacz do czosnku kupiony (stary gdzieś zgubiłam), nawet mopa mam (chociaż jeszcze nie używałam! :)). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest dobrze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-8524656972889807892?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/8524656972889807892/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=8524656972889807892' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/8524656972889807892'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/8524656972889807892'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2009/07/blog-post.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-3263685420385355512</id><published>2009-04-27T21:24:00.003+02:00</published><updated>2009-04-27T22:00:03.677+02:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>No muszę się Wam pochwalić! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kupiłam bilety na koncert Diany Krall! Już na... listopad! Wydałam resztkę kasy z konta, ale warto było - nawet, jeśli będziemy siedzieć gdzieś tam w przedostatnim rzędzie - nieważne! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A poniżej - moja ulubiona ostatnio piosenka Diany - 'Peel me a grape'. Piosenka jakby o mnie... :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/y5XHRo5y5FE&amp;hl=en&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/y5XHRo5y5FE&amp;hl=en&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, pani Krall ma tam idiotyczną minę... ale piosenka jest świetna! :))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-3263685420385355512?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/3263685420385355512/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=3263685420385355512' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/3263685420385355512'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/3263685420385355512'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2009/04/blog-post_27.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-1524541894818206532</id><published>2009-04-26T07:41:00.003+02:00</published><updated>2009-04-26T07:53:38.751+02:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>Po raz pierwszy w historii lubię wiosnę. Po raz pierwszy jestem w stanie poczuć zapach kwiatów i drzew, zdecydowałam się nawet na poranne spacery do pracy. Wiosna jest piękna, wiecie? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego dopiero teraz? Otóż, stała się rzecz dziwna - nie mam kataru. O tej porze roku powinnam właśnie walczyć megakatarem, zużywając paczkę chusteczek na godzinę. A kataru mam tym czasem na może dwie chusteczki dziennie. Tak więc w granicach błędu statystycznego:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pojęcia zielonego nie mam, dlaczego tak się dzieje, dlaczego nagle, po prawie dwudziestu latach mi to cholerstwo przeszło. Jedna z moich teorii jest taka, że zmutowały mi się objawy alergii i z kataru i zaczerwienionych oczu przeszły w swędzącą wysypkę na twarzy, szyi i dekolcie (która według wszelkiego prawdopodobieństwa jest &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Atopowe_zapalenie_skóry"&gt;atopowym zapaleniem skóry&lt;/a&gt;, ale to jeszcze do potwierdzenia przez panią dermatolog - w poniedziałek). Z dwojga jednak złego wolę wysypkę (której swędzenie złagodzę kremem a wygląd zamaskuję - przynajmniej w jakimś tam stopniu:)) niż ten wredny katar:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówię Wam - 'czyste' warszawskie powietrze działa cuda! :))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-1524541894818206532?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/1524541894818206532/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=1524541894818206532' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/1524541894818206532'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/1524541894818206532'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2009/04/blog-post_26.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-9189772523172773372</id><published>2009-04-22T19:52:00.002+02:00</published><updated>2009-04-22T20:39:14.051+02:00</updated><title type='text'>Sporty ekstremalne - część 2</title><content type='html'>Z okazji niedzielnego &lt;a href="http://www.sport.pl/pilka/1,65050,6524826,Robert_Lewandowski__To_Lech_zasluzyl_na_tytul.html"&gt;'spotkania na szczycie'&lt;/a&gt; postanowiłam wreszcie zamieścić tutaj część drugą opowieści o sportach ekstremalnych. Dziś będzie o kibicowaniu Lechowi. W Warszawie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak może niektórzy wiedzą, Brat mój najdroższy jest zagorzałym kibicem Lecha Poznań. Niektórzy wiedzą też pewnie, że przez dwa lata przyszło mi mieszkać w Poznaniu, miasto to darzę wielką sympatią i pewnie właśnie dlatego, jak mnie ktoś przyciśnie pytaniem 'za kim jesteś', to odpowiem - za Lechem:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym bądź razie, Brat mój najdroższy ma taką fantazję, że kolekcjonuje szaliki piłkarskie. Ma ich z kilkadziesiąt, część zakupiłam mu sama;) Szalik Lecha kupiłam mu jeszcze za czasów poznańskich. Ale, z racji tego, iż na Kujawach kibicowanie Lechowi nie jest wcale rzeczą dziwną (no bo znacie jakiś dobry klub piłkarski na Kujawach? :)), to na jakichś zawodach czy tam w szkole ktoś Młodemu ten szalik po prostu ukradł. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiłam więc zakupić mu kolejny, pod choinkę (sklepy internetowe, super wynalazek:)). Oprócz szalika zamówiłam krawat - taki granatowy, w kolorach klubowych z małym napisem 'Lech Poznań' u dołu - w końcu, zbliżają się Młodemu 'wielkie krawatowe okazje' w postaci na przykład egzaminów na koniec gimnazjum (btw: trzymajcie kciuki jutro i pojutrze:)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o sam proces składania zamówienia to jest to chyba materiał na osobną notkę, zanudzać Was tu tym nie będę:)) Koniec końców jednak, punkt kulminacyjny całej historii miał miejsce we wtorek, dzień przed Wigilią. Być może, gdyby nie opieszałość zarówno moja, jak i sklepu Lecha, to całej historii by pewnie nie było, jednak sprawa potoczyła się tak, a nie inaczej i trzeba było się do tego dostosować:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc sytuacja wygląda tak: jest wtorek, koło południa. Ja wiem (list przewozowy), że paczka dotarła już do centrali firmy kurierskiej (a co będę ukrywać jej nazwę - DPD :)) w Warszawie. Oczywiście, przy zamówieniu podałam adres mieszkania w Warszawie, co było oczywistym błędem, skoro paczki rozwożą w godzinach 10-17, a ja wtedy siedzę grzecznie w pracy (ale miałam nadzieję, że paczka przyjedzie mimo wszystko w sobotę). No więc dzwonię tam do tej centrali, z mocnym postanowieniem przekonania kuriera, aby przywiózł mi to do pracy (tym bardziej, że pracę mam dosyć blisko domu). Poinformowali mnie, że z kurierem można  kontaktować się dopiero po godzinie 16, a pani, z którą rozmawiałam oczywiście odmówiła podania numeru telefonu kuriera. Około godziny 16.20 zadzwoniłam po raz drugi. Tym razem zostałam połączona z jakimś panem. Poprosiłam o połączenie z kurierem i spytanie go o  możliwość zmiany adresu dostarczenia paczki lub ustalenia jakiegokolwiek innego sposobu odbioru.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i w tym momencie zaczyna się robić śmiesznie. Pan, z którym rozmawiałam chyba popełnił błąd (który z początku wydał mi się żartem) - nie wyciszył swojej rozmowy i byłam w stanie usłyszeć jego rozmowę z kurierem albo kimś siedzącym w pobliżu - rozmowę na temat mojej paczki. Paczki, której nadawcą był oczywiście sklep KKS Lech Poznań (o czym radośnie informował cały zestaw nalepek na tejże paczce:)). Dyspozytor najwyraźniej nie podzielał mojej sympatii do Lecha, gdyż powiedział do kolegi: 'Chcesz zobaczyć, co tu mam? Paczkę z Lecha Poznań... nie wierzysz? Choć, zobacz. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zrobimy tak, żeby nie dojechała&lt;/span&gt;'&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczerze mówiąc uznałam, że jest to tylko żart i nie odezwałam się do dyspozytora. Po chwili  on zreflektował się i dalszej części jego rozmowy już nie usłyszałam. Gdy ponownie się do  mnie odezwał usłyszałam, że dostawa w dniu dzisiejszym nie jest możliwa. Poprosiłam o  wyznaczenie mi jakiegokolwiek innego miejsca spotkania, w którym mogłabym odebrać paczkę. Usłyszałam, że jest to niemożliwe, gdyż kurier kieruje się już do bazy i właśnie dojeżdża do Piaseczna. Na koniec rozmowy rzuciłam pół żartem, że mam nadzieję, iż specyficzny nadawca paczki nie wpłynął na to, że kurier nie może mi jej doręczyć. Zostałam zapewniona, że nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozłączyłam się więc z panem i po 5 minutach zadzwoniłam ponownie licząc na połączenie z  kimś innym. Połączyłam się znowu z jakąś panią i - w dużym skrócie – zostałam poinformowana, że paczka oczywiście może zostać dostarczona do mojego mieszkania i że kurier będzie tam za godzinę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako, iż nie byłam w stanie wyjść jeszcze z pracy poprosiłam Matiego, aby pojechał do  mieszkania. Mati był tam o 17, kurier miał przyjechać o 17.30. Oczywiście, nikt się nie pojawił, a o 18.30 nikt już na moje telefony w centrali DPD nie reagował... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co więcej, później okazało się, że centrala DPD nie jest wcale w Piasecznie ale na ulicy Mineralnej w Warszawie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie rzecz biorąc, panom z DPD udało się popsuć mi świąteczny nastrój - paczka nie dotarła do mnie przed świętami, odebrałam ją - po długich przebojach (i z odciskami butów) - dopiero po Nowym Roku. Filip dostał w prezencie dwie płyty, które z resztą wcześniej sobie wybrał, ale wiecie, to nie było to samo...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, jak bardzo wściekłam się na DPD i ile maili do nich później w tej sprawie wysłałam - to już też osobna historia (jak walczyć o swoje z korporacjami - mogę napisać o tym podręcznik;)). Dość, że odpisali, przeprosili i obiecali, że 'zostaną wyciągnięte konsekwencje'...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;... Teraz boję się najazdu hordy wściekłych kibiców Legii na moje mieszkanie... :)))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-9189772523172773372?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/9189772523172773372/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=9189772523172773372' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/9189772523172773372'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/9189772523172773372'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2009/04/sporty-ekstremalne-czesc-2.html' title='Sporty ekstremalne - część 2'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-1084874079588549423</id><published>2009-04-16T20:44:00.004+02:00</published><updated>2009-04-16T20:50:52.143+02:00</updated><title type='text'>Czarna magia</title><content type='html'>Ostatnio w jakimś odcinku 'The Mentalist' padł taki cytat:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kendall Cho&lt;/span&gt;: If dark forces did exist, stands to reason there could be people who control them for their own ends. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Patrick Jane&lt;/span&gt;: They're called investment bankers, and they don't live around here.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja natomiast wiem, że 'czarna magia' nie jest domeną bankowców... Otóż czarną magią zajmują się szaleni naukowcy od ultradźwięków! I nawet się z tym nie kryją:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto dowód (ulubiona lektura Matiego):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_NQSAy97YYI8/Sed9YQBqlSI/AAAAAAAAAuA/N6BhwOEeO2M/s1600-h/013084408X.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 230px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_NQSAy97YYI8/Sed9YQBqlSI/AAAAAAAAAuA/N6BhwOEeO2M/s320/013084408X.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5325362939961185570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Samego tytułu nawet nie staram się zrozumieć... :) ]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-1084874079588549423?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/1084874079588549423/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=1084874079588549423' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/1084874079588549423'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/1084874079588549423'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2009/04/czarna-magia.html' title='Czarna magia'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_NQSAy97YYI8/Sed9YQBqlSI/AAAAAAAAAuA/N6BhwOEeO2M/s72-c/013084408X.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-7214673186460255288</id><published>2009-04-01T22:01:00.002+02:00</published><updated>2009-04-01T22:27:19.102+02:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>Jest taka piosenka Santany - 'Brown Skin Girl'. Nigdy za specjalnie nie zastanawiałam się nad tekstem, gdyż tekst w sumie zbyt głęboki nie był. W sumie standardowy - facet śpiewa, że kocha pewną 'Brown Sking Girl', ale w sumie nie wie, czy ona kocha jego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawsze jednak zastanawiała mnie jedna rzecz - dlaczego on śpiewa, że 'jej usta uzależniają go od drobiu' ('her lips have me addicted to the poultry') ?! Trochę mi to nie pasowało - koleś śpiewa o miłości, motylach w brzuchu, niebie i innych 'wzniosłych' rzeczach, a tu nagle ten drób. No ale nic, są różne zboczenia, nie mnie oceniać:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałam już nawet głębszą teorię na temat tej piosenki. Że owa 'Brown Skin Girl' to nie jest żadna dziewczyna, ale jakaś dobrze przypieczona kaczka albo gęś? No, w ostateczności kura albo sfeminizowany kurczak? Może facet po prostu myśli o swojej ulubionej potrawie? Na poparcie tej teorii znalazłam nawet w tekście piosenki kilka wersów: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;She's a force of nature &lt;br /&gt;That I can't outrun &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jest siłą natury&lt;br /&gt;której nie mogę pokonać&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Głód?]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;A devil and a savior all in one &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zarówno diabłem jak i ratunkiem&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[No bo można się okropnie najeść i z tego przejedzenia rozchorować, ale też zaspokoić podstawową potrzebę]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Her lips have me addicted to the poultry&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jej usta sprawiają, że uzależniam się od drobiu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Ha!]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Her cinnamon kisses...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jej cynamonowe pocałunki&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Bo to kaczka w cynamonie]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;...melt my soul like fire, yeah&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;...sprawiają, że moja dusza topi się w ogniu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Zgaga?]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak dalej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i jesteśmy z Matim w górach, jedziemy sobie wyciągiem na Skrzyczne, słoneczko pięknie przygrzewa, cisza, spokój... Nic mi nie zakłóca muzyczki delikatnie pobrzdękującej z lewej słuchawki (jeżdżę tylko z jedną, żeby mimo wszystko słyszeć co się wokół mnie dzieje, no i coby usłyszeć, gdyby Mati chciał mi coś 'brzdęknąć' do drugiego ucha:))... Akurat leci 'Brown Skin Girl'. I usłyszałam. USŁYSZAŁAM! Po kilku ładnych latach słuchania tego utworu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo wiecie, on tam nie śpiewa o drobiu. On śpiewa 'Her lips have me addicted to the POETRY' ('jej usta sprawiają, że uzależniam się od POEZJI') !!! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piosenka nagle straciła swój 'urok'... :))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-7214673186460255288?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/7214673186460255288/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=7214673186460255288' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/7214673186460255288'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/7214673186460255288'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2009/04/blog-post.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-5594467491948937741</id><published>2009-03-30T07:52:00.002+02:00</published><updated>2009-03-30T07:55:03.799+02:00</updated><title type='text'>Poranne Zamotanie</title><content type='html'>Na stoliku stoją - między innymi - keczup (w butelce, takiej wyciskanej, wiecie) i krem do twarzy (w takiej stojącej, wyciskanej tubce, wiecie). Czy Poranne Zamotanie sprawi, że posmaruję się keczupem zamiast kremem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj przechytrzyłam Poranne Zamotanie. Ale było blisko... :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień dobry:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-5594467491948937741?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/5594467491948937741/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=5594467491948937741' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/5594467491948937741'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/5594467491948937741'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2009/03/poranne-zamotanie.html' title='Poranne Zamotanie'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-2596266455157075171</id><published>2009-03-10T18:30:00.003+01:00</published><updated>2009-03-10T19:21:33.253+01:00</updated><title type='text'>Sporty ekstremalne - część 1</title><content type='html'>Miałam napisać relację z wyjazdu w góry, ale ostatnio (od jakiegoś roku:)) cierpię na chroniczny brak czasu i nijak nie mogę znaleźć kwadransa na napisanie tej notki:) Ale oto wolny kwadrans się pojawił, zatem piszę, co następuje:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze przed świętami mieliśmy nadzieję na tydzień w Alpach, i to tym razem wysokich (zgodnie z wyznawaną przeze mnie zasadą tendencji zwyżkowej - nieważne, na co zmieniasz pracę/chłopaka/miejsce w którym spędzasz wakacje, ważne, żeby kolejne było lepsze od poprzedniego:)). Pech chciał jednak, że zdarzył się kryzys finansowy, który odbił się nie tylko na światowej gospodarce lub, bardziej lokalnie, na liczbie zatrudnionych w Banku (200 osób zwolnili, pisałam już? Ale ja się jeszcze dzielnie trzymam:)), ale też na naszych planach wyjazdowych. Euro skoczyło prawie do 5 zł, tak więc postanowiliśmy machnąć ręką na Alpy i zostać w Polsce. A z drugiej strony żal mi chyba było urlopu, zważywszy na fakt, że i tak będę musiała wziąć niedługo urlop na napisanie pracy magisterskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym bądź razie postanowiliśmy pojechać tam, gdzie się da dojechać w jak najkrótszym czasie. No i nie na cały tydzień, ale na weekend. A więc - ad fontes - do Szczyrku, w którym nie byliśmy lat już 3 albo i 4. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ogóle to chcieliśmy pojechać tydzień później, ale okazało się, że tydzień później to ma już być ciepło, tak więc pewnego czwartkowego wieczoru stwierdziliśmy, że jedziemy dnia kolejnego po pracy. A że była godzina 22 albo i 23, ja rozłożona na kanapie z Makusiem na kolanach, tak więc wszelkie przygotowania przełożyliśmy na ów dzień kolejny:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoją drogą zastanawiam się, czy da się jeszcze bardziej skrócić proces od podjęcia decyzji o wyjeździe do momentu samego wyjazdu:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc w piątek rano poszukałam nocleg i zarezerwowałam miejsca. Później okazało się, że to samo miejsce niezależnie ode mnie znalazł wcześniej Mati (chyba za długo z nim jest - zaczynamy myśleć tak samo:)). Miejsce - jak się później okazało - fantastyczne - świetny klimat, świetny widok (chata na jakiejś górze:)), świetny gospodarz (z tych, którzy podczas kolacji w karczmie podchodzi, zagaduje i zabawia człowieka rozmową:)). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na miejsce dojechaliśmy w niespełna 5 godzin. Około godziny 23 (zapowiedziałam, że tak gdzieś się zjawimy) dzwoni do nas właściciel i pyta, gdzie jesteśmy i kiedy będziemy. Byliśmy właśnie w Bielsku, tak więc timing miał idealny, bo do miejsca spoczynku zostało nam kilka kilometrów. On na to, że po nas wyjedzie. Ja już wcześniej spisałam sobie dokładne wskazówki, jak tam dojechać, więc nie chciałam go w sumie kłopotać, ale uparł się i ciężko go było od tego pomysłu odwieść:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wtedy padło pytanie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'A jakim samochodem państwo jadą?'&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę sobie - facet chce po nas wyjechać, to pewnie nie chce nas po prostu przegapić, więc odpowiadam, że złotym Clio. A on na to: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'A napęd na cztery koła ma?'&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i tutaj zaczęłam się niepokoić:)) Przypomniałam sobie bowiem fragment opisu dojazdu do tego miejsca, który brzmiał: 'końcowy odcinek traktem leśnym' :)) Opisu kolejnych trzydziestu minut Wam oszczędzę, głównie dlatego, że przez większość czasu miałam zakryte oczy i starałam się nie krzyczeć:) Trakt leśny oczywiście był, do tego pod górkę i pokryty wyślizganą warstwą śniegu. W połowie traktu był ostry zakręt, tak więc należałoby się wcześniej mocno rozpędzić na tym śniegu, żeby dalej podjechać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie podjechaliśmy na samą górę:)) Później przez resztę weekendu Mati wkurzał się, bo tubylcy potrafili pod górę podjechać maluchami bez łańcuchów. No, ale to pewnie są lata doświadczeń:))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co więcej? Szczyrk wygląda tak jak go zapamiętaliśmy. Gigantyczne kolejki do wyciągów i wiecznie zachmurzone niebo (widzieliście kiedyś słońce w Szczyrku? Ja tam byłam w sumie chyba z 4 razy i sobie nie przypominam:)). Trasy - jedne z ulubionych pod względem urozmaicenia i widoków - chociaż takie sobie jeśli chodzi o przygotowanie (jeden z najgorszych dźwięków - przejechać deską po wystającym kamieniu:)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwszym dniu jeżdżenia myślałam, że w niedzielę rano zapakuję się do samochodu i każę odwieźć do domu - tak mnie wszystko bolało. Ale byłam dzielna i przejeździłam też niedzielę:) Skutek był taki, że jeszcze do czwartku chodziłam, jakby mnie pokręciło:) W ogóle to podczas ostatniego zjazdu zaliczyłam taki upadek, że w dalszym ciągu się dziwię, że nic mi się wtedy nie stało. Zagapiłam się, zahaczyłam przednią krawędzią, runełam robiąc po drodze trzy salta i lądując głową w dół stoku. Poleżałam kilkanaście sekund w tej arcywygodnej pozycji, po czym podniosłam się i stwierdziłam, że nic mnie nie boli. Na co pojawiła się myśl, że skoro mnie nic nie boli to znaczy, że musiałam się nieźle walnąć w główkę;) Ale dokulałam się do checkpoint'u i po minie Matiego stwierdziłam, że chyba wszystko jest ze mną ok (oprócz fryzury - fryzura mi się po tym upadku nieco zdeformowała:)). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej wklejam fotkę (w celach archiwizacyjnych:))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_NQSAy97YYI8/SbavCCib7gI/AAAAAAAAAt4/ZopCvHDVVnU/s1600-h/DSCN1937.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_NQSAy97YYI8/SbavCCib7gI/AAAAAAAAAt4/ZopCvHDVVnU/s320/DSCN1937.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5311625260105985538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-2596266455157075171?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/2596266455157075171/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=2596266455157075171' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/2596266455157075171'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/2596266455157075171'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2009/03/sporty-ekstremalne-czesc-1.html' title='Sporty ekstremalne - część 1'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_NQSAy97YYI8/SbavCCib7gI/AAAAAAAAAt4/ZopCvHDVVnU/s72-c/DSCN1937.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-7441194594817816104</id><published>2009-03-07T11:59:00.008+01:00</published><updated>2009-03-08T18:21:22.195+01:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>Po prostu muszę opisać wczorajszy koncert. Nie ma rady. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koncert z okazji - jak twierdzili organizatorzy - z okazji dnia kobiet. Co dało się odczuć już w drzwiach Konkresowej, gdzie kilku panów rozdawało wchodzącym paniom kwiatki. Nie rozumiem tylko dlaczego prowadzącą musiała być kobieta (facet tam by się przydał, no nie? :)), no i kto postanowił wybrać zestaw 'Polina Łaptiewa + Audiofeels'? :) Nie oszukujmy się - ludzie przyszli tam dla muzyki typowo rozrywkowej, a średnia wieku na widowni wynosiła pewnie ok. 20 lat. A organizator na sam początek rzuca panią Łaptiewą, do której osobiście nic nie mam, no ale nie w tym czasie i nie w tym miejscu. Pani Polina wchodzi (wraz z jakąś drugą panią, której imienia nie pamiętam, a która robiła za akompaniatorkę) i zaczyna grać. No i gra i gra - Rachmaninowa, Dvoraka itd. A więc, delikatnie mówiąc - same smęty. Do których osobiście nic nie mam, bo czasami lubię takie smęty, no ale nie w tym czasie i miejscu. Nie po pobudce o 5:30 i 9h w pracy! No serio, gdzieś w okolicach drugiego utworu moje powieki stały się ciężkie i myślałam, że przyjdzie mi zaraz zbłaźnić się totalnie, zasypiając Matiemu na ramieniu. Ale w okolicach drugiego utworu wszyscy przebywający na sali przyjęli już pozycje z głową opartą na dłoni lub głową opartą na ramieniu osoby towarzyszącej, tak więc nie tylko ja walczyłam z sennością. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale abstrahując od rzewnego repertuaru pani Łaptiewej - skrzypaczką jest niezłą, to jej trzeba przyznać. Trochę tylko nie zrozumiałam dziwnej maniery ewakuowania się pań ze sceny gdzieś po drugim utworze, żeby zaraz (bez próśb o bisy) się na tej scenie znowu pojawić. Zrobiły ten numer ze trzy razy i za każdym razem wszyscy myśleli, że panie już wychodzą (co trochę ożywiało publiczność), ale one UPARCIE WRACAŁY. No ale nie to nawet jest najbardziej w tym wszystkim irytujące. Pisałam już o tym przy okazji Santany, ale napiszę jeszcze raz - wkurza mnie, jak ktoś przyjeżdża dać koncert i podczas tego koncertu nawet się z publicznością nie przywita. Ja potrzebuję interakcji - gdybym chciała tylko wersję audio-video takiego występu to bym sobie obejrzała teledysk.  A koncerty to już coś więcej. Ja wiem, że teksty w stylu 'good evening Warsaw!' są takie oklepane, ale przynajmniej mam wrażenie, że występujący wie, gdzie przyjechał, a nie odwala fuchę z myślą 'ok, koncert 3 z 12 jest zaliczony, jutro wiozą mnie dalej'. Rozumiem, że nauczenie się przez obcokrajowca 'dzień dobry' może być trudne, ale mnie tam 'good evening' wystarcza. I kilka słów ze sceny, choćby powtarzał je na każdym koncercie. Być może pani Łaptiewa nie zna polskiego, być może nie zna też angielskiego, ale powinna zdawać sobie sprawę z tego, że publiczność zrozumiałaby proste 'zdrastwujtie'. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i druga część koncertu - Audiofeels. Zespół uprawiający sztukę, którą nazwałabym po prostu 'paszczo-granie' :)) &lt;br /&gt;Tutaj sala nieco się ożywiła, ze sceny popłynęły znane wszystkim hity w doskonałym wykonaniu. Że zespół jest świetny - wiedziałam już wcześniej. Napiszę więc o tym, co mnie zaskoczyło/oczarowało. I coby nie zrobić z tego kilometrowej notki z samymi peanami na ich cześć - krótko wypunktuję:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Okazuje się, że wszyscy panowie potrafią świetnie śpiewać. Wszyscy! I śpiewają naprawdę nieźle. Tego talentu mają pewnie więcej (każdy z osobna) niż wszystkie 'gwiazdki' naszej polskiej popowej sceny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Okazuje się, że panowie mają świetny gust, jeśli chodzi o muzykę. Było trochę rocka, było trochę ballad, ale jak się przyznali, że uwielbiają Stinga - rozpłynęłam się! Oczywiście, pełna byłam obaw, że jak spieprzą 'Shape of my heart', to już ich nie będę lubić, na szczęście jednak poradzili sobie z tym utworem. No! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Przez cały koncert zastanawiałam się, czy Pan_Perkusja (Kitek;)) naprawdę robi te dźwięki paszczą, czy też bit leci z jakiegoś nagrania. Bo o ile we wszystkie 'instrumenty' można było jakoś 'uwierzyć', tak perkusja była tak idealna i niesamowita, że nie mogłam wyjść z podziwu. Super!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Okazuje się też, że panowie oprócz talentu muzycznego i super wyglądu (wiem ze zdjęć, bo ze środka sali w sumie niewiele widać:)) mają też ogromne poczucie humoru. Taka mieszanka nieczęsto się zdarza. No i do tego świetnie radzą sobie z publicznością, tak więc koncert był muzyczną rozrywką poprzetykaną motywami humorystycznymi. Motyw z samochodem Kitka - super! Dawno tak dobrze się nie bawiłam na koncercie. Te dialogi zespołu z publicznością jeszcze bardziej uwypukliły dysonans między nimi a występem pani Łaptiewej (która nie powiedziała nic) czy też na przykład występem Santany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Zastanawiam się też, jak oni wytrzymają napływ fanek. Bo że fanek mają całe mnóstwo - temu nawet nie próbuję przeczyć:) Sama bardzo chętnie powiesiłabym ich plakat nad łóżkiem, nie wiem tylko, co na to Mati:)) Byłby to pierwszy boysband w moim życiu, to coś znaczy:)) W każdym razie w momentach zbiorowej histerii publiczności panowie mówili, że są 'zaskoczeni' i 'nie wiedzą co powiedzieć'. Ja mam tylko nadzieję, że ta skromność, która - jeszcze - w nich jest nie zniknie zbyt szybko. I że nie staną się zblazowanymi gwiazdami, bo to już nie będzie to samo:))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Reasumując. Jeśli jakimś cudem czyta mnie któryś z panów z Audiofeels, chciałabym powiedzieć tylko jedno (i proszę o przekazanie reszcie zespołu) : &lt;br /&gt;DŁONIE MNIE BOLĄ.&lt;br /&gt;OD KLASKANIA. &lt;br /&gt;CIĄGLE.&lt;br /&gt;I TO JEST WASZA WINA!!!&lt;br /&gt;No. Tyle chciałam powiedzieć. Było super:) Na kolejny koncert w Warszawie też się pewnie wybiorę. I płytę kupię. A co!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Jeśli ktoś jest w stanie podpowiedzieć mi tytuł piosenki, którą śpiewał Człowiek o Najniższym Głosie w Kosmosie, to będę zobowiązana:))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. 2. I jeszcze dwa zdjęcia:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_NQSAy97YYI8/SbP9X9dZbyI/AAAAAAAAAto/fBidN6N2GTM/s1600-h/DSCN1960.JPG"&gt;&lt;img style="float:center; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_NQSAy97YYI8/SbP9X9dZbyI/AAAAAAAAAto/fBidN6N2GTM/s320/DSCN1960.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5310866973676629794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_NQSAy97YYI8/SbP9jw_IIgI/AAAAAAAAAtw/r7fVEzSQCQI/s1600-h/DSCN1963.JPG"&gt;&lt;img style="float:center; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_NQSAy97YYI8/SbP9jw_IIgI/AAAAAAAAAtw/r7fVEzSQCQI/s320/DSCN1963.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5310867176486871554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niezbyt piękne, bo ciężko się robi zdjęcia z ukrycia, do tego aparatem mieszczącym się do najmniejszej posiadanej torebki (a torebka jest, uwierzcie, mikroskopijna:)), ale przynajmniej jest jakiś dowód na to, że byłam i widziałam:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-7441194594817816104?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/7441194594817816104/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=7441194594817816104' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/7441194594817816104'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/7441194594817816104'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2009/03/blog-post.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_NQSAy97YYI8/SbP9X9dZbyI/AAAAAAAAAto/fBidN6N2GTM/s72-c/DSCN1960.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-1517293436794136635</id><published>2009-02-25T21:50:00.001+01:00</published><updated>2009-02-25T21:51:35.428+01:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>Świat się kończy... na n-k zostałam zaproszona do znajomych przez 'Paulina Usługi Kosmetyczne Warszawa Ursus TIPSY OD 70 zł &lt;:oo:&gt;'  :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic, tylko sobie te tipsy zrobić :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-1517293436794136635?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/1517293436794136635/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=1517293436794136635' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/1517293436794136635'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/1517293436794136635'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2009/02/blog-post_25.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-5288784666645161906</id><published>2009-02-24T20:53:00.002+01:00</published><updated>2009-02-24T21:16:57.863+01:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>Mężczyźni to jednak prości są jak obsługa cepa:) Wystarczy połechtać ich ego i już ma się ich w garści! Mówią, że 'przez żołądek do serca', albo że facet myśli tylko wiadomą częścią ciała, ale prawda jest taka, że nie trzeba faceta ani karmić, ani się dla niego rozbierać:) Wystarczy nauczyć się obchodzić z najwrażliwszą częścią męskiego jestestwa:))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Weźmy takiego Admina_Wszystkich_Adminów. Dawno temu go tutaj na blogu tak nazwałam, ostatnio on się do tego dogrzebał i teraz kojarzy mnie chyba tylko z tym faktem. Ba, kolegom o tym opowiada! :) Już go widzę, za trzydzieści lat z wnukiem na kolanach: 'a wiesz, kiedyś taka jedna nazwała mnie...' :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aaa, zaproponował mi też zrobienie kilku zdjęć:) Mam nadzieję, że nie myślał o &lt;a href="http://qbk.blog.pl/komentarze/index.php?nid=14055971"&gt;takich&lt;/a&gt; :) W każdym razie, nie mogliśmy się dzisiaj nawzajem przekonać - ja jego, że jestem pewnie najmniej fotogeniczną osobą pod słońcem, a on mnie, że jest na tyle świetnym fotografem, że nawet największemu 'potworowi' jest w stanie zrobić interesujące zdjęcia:)) Pewnie trochę mu wjechałam na ambicję:) Ale nawet gdyby mu się te zdjęcia udały - wolałabym nie trafić do albumu zatytułowanego 'największe fotograficzne wyzwania':) Albo stać się materiałem na filmik w stylu 'brzydka modelka, genialny fotograf i Photoshop - przed i po' :)) Hmmm... właściwie to mógłby być niezły filmik;))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-5288784666645161906?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/5288784666645161906/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=5288784666645161906' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/5288784666645161906'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/5288784666645161906'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2009/02/blog-post_24.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-5305263873475027736</id><published>2009-02-14T22:42:00.006+01:00</published><updated>2009-02-14T23:09:56.358+01:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>Admin_Wszystkich_Adminów vel Nadworny_Fotograf_Banku (jak nazwał go jeden z moich kolegów z pracy:) ciągle mnie &lt;a href="http://qbk.blog.pl/"&gt;męczy&lt;/a&gt; swoimi zdjęciami z rejsu po Karaibach. No to myślę sobie - wrzucę tu na bloga jakieś zdjęcie z jakichś wakacji, coby nie było, że ja nigdzie nie jeżdżę:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zobaczymy, czy tam był... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoją drogą, zdjęcie będzie z miejsca dosyć standardowego - bo odwiedzanego corocznie przez największą ilość turystów na całym świecie:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_NQSAy97YYI8/SZc_74fwTAI/AAAAAAAAAtY/oLLJ5tKlEaY/s1600-h/DSCF3033_2.JPG"&gt;&lt;img style="float:center; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 221px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_NQSAy97YYI8/SZc_74fwTAI/AAAAAAAAAtY/oLLJ5tKlEaY/s320/DSCF3033_2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5302777384262454274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_NQSAy97YYI8/SZdARY0t0MI/AAAAAAAAAtg/9w2VOB7DM-Y/s1600-h/DSCF3138.JPG"&gt;&lt;img style="float:center; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_NQSAy97YYI8/SZdARY0t0MI/AAAAAAAAAtg/9w2VOB7DM-Y/s320/DSCF3138.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5302777753717559490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zdjęciach oczywiście Wielki Kanion rzeki Colorado. Arizona, USA.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobra, może te zdjęcia nie są równie piękne... ale moje:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-5305263873475027736?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/5305263873475027736/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=5305263873475027736' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/5305263873475027736'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/5305263873475027736'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2009/02/blog-post_14.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_NQSAy97YYI8/SZc_74fwTAI/AAAAAAAAAtY/oLLJ5tKlEaY/s72-c/DSCF3033_2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-4188018971808138208</id><published>2009-02-10T21:56:00.001+01:00</published><updated>2009-02-10T21:56:58.385+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Problem z poprzedniej notki rozwiązał się sam... Nie ma już biletów na ten koncert:/&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-4188018971808138208?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/4188018971808138208/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=4188018971808138208' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/4188018971808138208'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/4188018971808138208'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2009/02/problem-z-poprzedniej-notki-rozwiaza.html' title=''/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-7854036593699592710</id><published>2009-02-08T23:08:00.003+01:00</published><updated>2009-02-08T23:17:52.036+01:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>No dobra, Audiofeels Audiofeelsem, ale 17 lutego w Kongresowej będzie Ayọ! No i jak tutaj pójść na dwa koncerty? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/qYzrYXRGWkU&amp;hl=en&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/qYzrYXRGWkU&amp;hl=en&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-7854036593699592710?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/7854036593699592710/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=7854036593699592710' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/7854036593699592710'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/7854036593699592710'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2009/02/blog-post_1401.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-8120852990113191461</id><published>2009-02-08T20:07:00.003+01:00</published><updated>2009-02-08T23:20:24.697+01:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>Ten dzień od początku zaczął się jakoś nie tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Budzik nastawiłam na piątą rano, coby jeszcze trochę się pouczyć. Egzamin dzisiaj miałam mieć, na 9:50. Nie pytajcie nawet czemu - jako studentka studiów stacjonarnych (mimo wszystko:)) - miała zdawać w niedzielę. To akurat nieistotne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie, budzik na 5. Ale mój budzik jest madry - wie, że budzić mnie powinien tylko w dni powszednie, bo w weekendy wstawać wcześnie nie muszę. Mój budzik jest mądry - ale ja niekoniecznie - nastawiłam sobie bowiem budzenie na 5 w NAJBLIŻSZY DZIEŃ POWSZEDNI. A mamy przecież NIEDZIELĘ, tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc budzę się jeszcze przed świtem, z takim radosnym uczuciem, że budzik jeszcze nie zadzwonił i można troszkę dospać. I tak sobie przysypiam (cały czas ciesząc się z tego, że 'jeszcze chwilkę'), aż wreszcie zaczyna się robić JASNO. No a przecież przed 5 nie może być jasno, no nie? No to łapię komórkę i widzę: 7:00. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoją drogą, niezły timing - mogłam obudzić się przecież o 9:30 i za chiny ludowe bym na ten egzamin nie zdążyła. Ale nie - wstałam i zdążyłam przeczytać wszystko to, co mi jeszcze do przeczytania zostalo i o 8:30 popędziłam do łazienki, coby tę strzechę na głowie umyć. W iście ekspresowym tempie, bo czasu mało - tak więc zmuszona zostałam do użycia TYLKO JEDNEJ odżywki do włosów. Ale nic to.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O godzinie 9:00 mam już umyte włosy i umalowaną paszczę. NN przynosi mi herbatę i monte (którego oczywiście nie zjadam). 20 minut później wychodzę z domu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W szkole jestem 10 minut przed czasem. Siadam sobie z boku, bo pod samą salą 105 stoi stado_studentów_pierwszego_roku - jakby musieli tych drzwi co najmniej pilnować, a oddalenie się na trzy kroki powodowałoby automatyczne nie zaliczenie przedmiotu. No więc siadam sobie z boku, zupełnie nie zdziwiona ową dziatwą (która na mój przedmiot chodzić nie powinna, bo to poziom 5, a dziatwa - poziom 1), bo pani profesor C wykłada - oprócz przedmiotu mnie interesującego - między innymi logikę (z poziomu 1). No więc siedzę sobie RADOŚNIE, słuchając Jamiego Culluma czy też jakiegoś innego Stinga i czekam. Czekam do 9:50, a tu NIC. W pewnym momencie zauważam, że co jakiś czas ktoś do sali jednak wchodzi i ktoś z niej wychodzi (więc myślę sobie - egzamin ustny). Podchodzę więc RADOŚNIE do jakiegoś chłopca i pytam, z czego to egzamin. A on mi na to, że z historii gospodarczej. Nic to - myślę - może oprócz logiki pani profesor C wykłada też historię. Brnę więc dalej - 'a z kim ten przedmiot'. 'Z PANIĄ PROFESOR Z'. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i dupa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obiegłam pół szkoły, ale przecież w niedzielę rano to ja się nic nie dowiem, a przedmiot na tyle specjalistyczny, że prawie nikt go nie obiera, więc też dziekanat nie uważa za stosowne wywieszać o nim jakichkolwiek informacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zabrałam się więc do domu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nawet nie to było w tym wszystkim najlepsze. Najlepsze było to, że jak wcześniej czekałam na ten egzamin, siedząc sobie RADOŚNIE  na schodach i słuchając Jamiego Culluma czy też jakiegoś innego Stinga, zauważyłam dziwną nieregularność przy podeszwie jednego z moich butów. Odwróciłam stopę, lekko ją zgięłam i co ujrzałam? Wnętrze mojego buta. Serio! Z jednej strony, na połowie długości stopy odkleiła mi się podeszwa! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mama nie wiedziała, co mi kupić na urodziny. Kilka godzin temu poinformowałam ją, że sprezentowała mi właśnie nowe buciki:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedno muszę jednak przyznać moim starym bucikom - mają niezły timing - rozwaliły się akurat w okresie wyprzedaży:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-8120852990113191461?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/8120852990113191461/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=8120852990113191461' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/8120852990113191461'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/8120852990113191461'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2009/02/blog-post_08.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-7652366016617249211</id><published>2009-02-06T16:12:00.002+01:00</published><updated>2009-02-06T16:15:36.085+01:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>Wybraliśmy się wczoraj z NN na kolację (była &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Agata"&gt;okazja&lt;/a&gt;, więc musiałam postawić:)). Tym razem padło na &lt;a href="http://restauracjabialydomek.pl/?lang=pl "&gt;Biały Domek&lt;/a&gt; - przede wszystkim dlatego, że często mijam go w drodze do szkoły i zawsze mnie intrygował. Po drugie - nie znalazłam o nim złych opinii. No i blisko - tak więc mogliśmy spokojnie zostawić samochód i przejść się na piechotę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawno nic mnie tak pozytywnie nie zaskoczyło! :) Jedzenie - pycha (chociaż zupa pomidorowa mogłaby nie być kremem, ale cóż:)), klimat świetny (sala pełna starych kredensów, obrazów i sprzętów, a w tle Mieczysław Fogg), ceny - do zaakceptowania (raz na jakiś czas, jak narazie;)). W każdym razie, bardzo udany wieczór:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[ Mogłabym tutaj wkleić Wam swoje zdjęcie stamtąd, ale wyglądam na nim jak jakiś goblin - z resztą, jak zwykle:) ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zauważyłam, że ten blog zmienia się powoli w zestaw recenzji filmów/koncertów/restauracji - gdyby mi jeszcze ktoś za to płacił:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aaaa, no i najważniejsze - już niedługo kupuję coś &lt;a href="http://www.m-audio.com/products/en_us/ProKeys88sx.html"&gt;takiego&lt;/a&gt; - tak więc drżyjcie sąsiedzi! :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-7652366016617249211?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/7652366016617249211/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=7652366016617249211' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/7652366016617249211'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/7652366016617249211'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2009/02/blog-post.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-4188871093458859080</id><published>2009-01-31T21:36:00.005+01:00</published><updated>2009-01-31T21:55:04.062+01:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>Jakoś tak się złożyło, że od dawna nie byliśmy na żadnym koncercie. Mamy poważne braki w życiu kulturalnym jednym słowem. &lt;br /&gt;Dlatego też, jak tylko dowiedziałam się, że Audiofeels zawita do Kongresowej, zaczęłam męczyć Matiego, żeby kupił bilety. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czemu Audiofeels? No wiecie, zgodnie z zasadą, że skoro jeden śpiewający, przystojny facet jest fajny, to ośmiu... :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_NQSAy97YYI8/SYS5y7a3t1I/AAAAAAAAAtQ/hDxi1QpNRxk/s1600-h/gottalent-1.jpg"&gt;&lt;img style="float:center; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_NQSAy97YYI8/SYS5y7a3t1I/AAAAAAAAAtQ/hDxi1QpNRxk/s320/gottalent-1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5297563346289538898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytam więc sobie co tam na tym koncercie będzie i mówię Matiemu: 'Ale wiesz, tam oprócz Audiofeels będzie też jakaś skrzypaczka...'&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;'I co, będzie skrzypać?' :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taaak, musimy iść się odchamić, jak najszybciej:))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(gdyby ktoś był zainteresowany: koncert jest 6 marca w sali Kongresowej, bilety bodajże od 60 do 120zł:))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-4188871093458859080?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/4188871093458859080/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=4188871093458859080' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/4188871093458859080'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/4188871093458859080'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2009/01/blog-post.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_NQSAy97YYI8/SYS5y7a3t1I/AAAAAAAAAtQ/hDxi1QpNRxk/s72-c/gottalent-1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-9126863452976629316</id><published>2008-11-26T21:14:00.002+01:00</published><updated>2008-11-26T21:20:50.393+01:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>Jestem zmęczona. Potwornie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracam z pracy i nie mam siły już na nic - najchętniej wyłożyłabym się na kanapie i wstała tylko raz - żeby o 22 przenieść się do łóżka. W pracy jestem po 9h, do tego jeszcze rosyjski, a gdzie czas na pisanie pracy magisterskiej... Gdyby nie kryzys i ciężka sytuacja na rynku pracy dla bankowców, już dawno rzuciłabym tę robotę w cholerę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy pytają 'co w szkole', 'co w pracy'... Nikt nie pyta, jak mi idzie godzenie tego wszystkiego...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-9126863452976629316?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/9126863452976629316/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=9126863452976629316' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/9126863452976629316'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/9126863452976629316'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/11/blog-post_26.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-5402563770270756992</id><published>2008-11-10T14:34:00.002+01:00</published><updated>2008-11-10T14:58:04.639+01:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>Nasze_Ulubione_Kino (reklamować nie będę, ale mieszkamy rzut beretem od Galerii Mokotów, więc można sobie wykoncypować:)) zrobiło ogromny krok w dziejach ludzkości i wprowadziło coś, o czym już dawno z NN marzyliśmy. Mianowicie: zakup biletów przez internet. Dotychczas można było co najwyżej zarezerować bilet, ale odebrać je trzeba było i tak w kasie, odstawszy wcześniej swoje. Tym bardziej w godzinach kinowego szczytu, czyli w piątki wieczorem - które są niestety naszą ulubioną porą:) W każdym jednak razie, rezerwacje trzeba odbierać najpóźniej pół godziny przed seansem i parę razy udało się nam 'spóźnić' po odbiór biletów (tak bardzo 'zajęci' byliśmy czekaniem w kilometrowej kolejce).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i przyszedł ten dzień... Dzień, który zapamiętamy na długo. Premiera najnowszego Bonda:))) Wchodzę sobie na stronę N_U_K (nie mylić z Nową Umową Kapitałową:)) z zamiarem rezerwacji biletów, a tu obok przycisku 'rezerwacja' jest przycisk 'kupuj i drukuj'. Normanie mowę mi odjęło, a jak już odzyskałam, zawołałam NN, coby też go na chwilę przytkało z zaskoczenia:)) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bileciki kupiliśmy. W kinie zjawiliśmy się 5 min przed seansem, zadowoleni, że jeszcze tylko kupimy pop corn i zasiądziemy w fotelach. Ale nie dane nam było... W prawdzie przed kasami z biletami kolejek praktycznie nie było, ale w barze kolejki były ogromne. Plus był jeden - świeży pop corn:)) W każdym razie, po odstaniu 10 min. w kolejce do baru należało przetransportować się na koniec nie krótszej kolejki do osób, które sprawdzały bilety i wpuszczały do sal. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jestem w stanie do końca wytłumaczyć powodu tych ogromnych kolejek. James Bond? Sobota wieczorem w długi weekend? Bilety, które można kupić przez internet (no ale w kolejce większość ludzi miała normalne)? Pojęcia nie mam. W każdym razie, prawie udało się nam pobić nasz pop cornowy rekord, który polega na tym, żeby jak najszybciej ten pop corn pochłonąć. Z reguły kończymy w ciągu pierwszych dziesięciu minut filmu (wiecie, trailery filmów, puszczane przed filmem właściwym są bardzo zajmujące:)), czasami kończymy jeszcze na reklamach. W sobotę prawie udałoby się nam zjeść ten pop corn jeszcze przed wejściem na salę...:)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Bond? Cały film biega wściekły, nie pije martini, nie przedstawia się ładnie, nie śpi ze swoją 'dziewczyną'. Jeździ głównie Range Roverem, bawi się ciągle komórką i kilka razy przeczy grawitacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale w dalszym ciągu jest zabójczo przystojny... :))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-5402563770270756992?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/5402563770270756992/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=5402563770270756992' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/5402563770270756992'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/5402563770270756992'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/11/blog-post_10.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-6775405464902089991</id><published>2008-11-03T22:04:00.002+01:00</published><updated>2008-11-03T22:10:09.762+01:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>Jak to zwykle bywa z moimi planami, również ten z poprzedniej notki nie wypalił:) Ale to było do przewidzenia:))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pracy góra roboty. W domu góra roboty - (czyli np. góra naczyń do pozmywania czy góra prania do wyprasowania). W szkole - również góra roboty, tyle, że nie zdaję sobie pewnie nawet sprawy z tego, jak wysoka:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A podczas dzisiejszego komitetu kredytowego zauważyłam, że w modzie są paski na krawatach Bardzo_Ważnych_Panów_W_Banku:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-6775405464902089991?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/6775405464902089991/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=6775405464902089991' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/6775405464902089991'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/6775405464902089991'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/11/blog-post.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-7276217603434162959</id><published>2008-10-28T21:50:00.002+01:00</published><updated>2008-10-28T22:03:09.983+01:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>Mam plan - będę wstawać godzinę wcześniej i pisać pracę. Po powrocie z pracy (znaczy się: z Fabryki) nie mam już siły na nic, tak więc jedynym sposobem na obronienie się jeszcze przed wakacjami są poranki z systemem bankowym w Chinach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zobaczymy, co z tego będzie...:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-7276217603434162959?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/7276217603434162959/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=7276217603434162959' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/7276217603434162959'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/7276217603434162959'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/10/blog-post_28.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-1169977321334720897</id><published>2008-10-26T11:27:00.006+01:00</published><updated>2008-10-26T11:50:16.980+01:00</updated><title type='text'>Filmowy weekend</title><content type='html'>Jakoś długo nie było w kinach dobrych filmów akcji, a jak już pojawiło się coś ciekawego na horyzoncie, to od razu hurtem ze trzy albo i cztery filmy. W zeszły piątek odbyliśmy pielgrzymkę do domu, tak więc w ten weekend trzeba było nadrobić zaległości i pójść na dwa filmy:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czwartek poszliśmy na 'Eagle eye', który już jakiś czas temu zachęcił mnie ciekawymi trailerami. Film nawet niezły, chociaż trochę mnie jednak rozczarował - spodziewałam się ciekawszego zakończenia, a nie czegoś na pograniczu science fiction. Ale mogłoby być, nie żałuję czasu spędzonego w kinie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_NQSAy97YYI8/SQRHrc836HI/AAAAAAAAAjg/6F9ka0_zOiA/s1600-h/eagle-eye-poster-big.jpg"&gt;&lt;img style="float:center; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 205px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_NQSAy97YYI8/SQRHrc836HI/AAAAAAAAAjg/6F9ka0_zOiA/s320/eagle-eye-poster-big.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261409076507043954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kolei wczoraj... wczoraj poszliśmy na Maxa Payne'a, pomimo marnych recenzji. Twórcom filmu trzeba przyznać, że dobrze uchwycili klimat gry - sfilmowano na przykład stację metra, od której zaczyna się gra. Piękne są też niektóre zdjęcia - wirujący w powietrzu śnieg czy kule przecinające wodę, w której pływa Max. Film sprawia jednak wrażenie statycznego, a nie tego spodziewają się ludzie idący do kina na film akcji. Myślę też, że większość scen, ujęć, czy sposobów filmowania (mam tu na myśli słynny 'bullet time') będzie niezrozumiałe dla tych, którzy nie grali w grę. Chociaż może tacy w ogóle się na film nie wybiorą:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_NQSAy97YYI8/SQRK5GrMJGI/AAAAAAAAAjo/0zXPvTZhU5g/s1600-h/2075cu9.jpg"&gt;&lt;img style="float:center; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_NQSAy97YYI8/SQRK5GrMJGI/AAAAAAAAAjo/0zXPvTZhU5g/s320/2075cu9.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261412609580344418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie koniec moich zarzutów. Spodziewałam się większej roli Olgi Kurylenko (która wyjątkowo upodobała sobie tego typu filmy - pojawiła się już jako dziewczyna Hitmana, pojawi się - jako dziewczyna Bonda), tymczasem panna ginie zaraz na początku (ale spokojnie, panowie, zdążyła się wcześniej rozebrać:))). Pozostałym postaciom również czegoś... brakuje. Wszystko płaskie. No a największą porażką filmu są... z resztą, co ja będę pisać. W każdym razie - znów wątki science fiction, jakby już nikt nie potrafił zrobić normalnej strzelanki, bez żadnych potworów, tajemnych mocy i superkomputerów opanowujących świat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reasumując - zobaczyć można. O ile ktoś grał w grę. Bo jeśli nie, to można się wynudzić...:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale już za dwa tygodnie... Bond. James Bond:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-1169977321334720897?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/1169977321334720897/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=1169977321334720897' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/1169977321334720897'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/1169977321334720897'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/10/filmowy-weekend.html' title='Filmowy weekend'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_NQSAy97YYI8/SQRHrc836HI/AAAAAAAAAjg/6F9ka0_zOiA/s72-c/eagle-eye-poster-big.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-7539284597756555086</id><published>2008-10-25T13:09:00.005+02:00</published><updated>2008-10-25T14:14:58.922+02:00</updated><title type='text'>'Englishman in New York'</title><content type='html'>Jesteśmy ze sobą już pięć lat. Rok w tej samej szkole, dwa lata w dwóch odległych od siebie miastach i kolejne dwa - już w tym samym. 60 miesięcy razem. Długo:)&lt;br /&gt;Data została już wyznaczona... :)&lt;br /&gt;Jednym z prezentów z okazji 'drewnianej' rocznicy jest oczywiście książka z tekstami Stinga. Specjalnie dla tych, którzy szukają, a znaleźć nie mogą - oto polskie tłumaczenie 'Englishman in New York' (przekład: Lesław Haliński):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Nie piję kawy, kochanie, ja piję herbatę&lt;br /&gt;Lubię tost z przypieczoną skórką&lt;br /&gt;A kiedy mówię, słyszysz to w moim akcencie&lt;br /&gt;Jestem Anglikiem w Nowym Jorku&lt;br /&gt;Widzisz, jak idę Piątą Aleją&lt;br /&gt;Z laską w dłoni&lt;br /&gt;Mam ją zawsze przy sobie&lt;br /&gt;Jestem Anglikiem w Nowym Jorku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem cudzoziemcem, legalnym cudzoziemncem&lt;br /&gt;Jestem Anglikiem w Nowym Jorku&lt;br /&gt;Jestem cudzoziemcem, legalnym cudzoziemncem&lt;br /&gt;Jestem Anglikiem w Nowym Jorku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli - jak ktoś powiedział - maniery świadczą o człowieku&lt;br /&gt;To on jest dziś bohaterem&lt;br /&gt;Trzeba charakteru, żeby z uśmiechem tolerować nieuctwo&lt;br /&gt;Bądź sobą, nieważne, co mówią inni&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem cudzoziemcem, legalnym cudzoziemncem&lt;br /&gt;Jestem Anglikiem w Nowym Jorku&lt;br /&gt;Jestem cudzoziemcem, legalnym cudzoziemncem&lt;br /&gt;Jestem Anglikiem w Nowym Jorku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skromność i przyzwoitość mogą zapewnić rozgłos&lt;br /&gt;Możesz oazać się wyjątkiem&lt;br /&gt;Łagodność i umiar to obecnie cechy rzadkie&lt;br /&gt;W nocy świeczka jest jaśniejsza od słońca&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mundur czyni mężczyzną&lt;br /&gt;Czy pozwolenie na broń&lt;br /&gt;Staw czoło wrogom, unikaj ich, jeśli możesz&lt;br /&gt;Dżentelmen odchodzi, ale nigdy nie ucieka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli - jak ktoś powiedział - maniery świadczą o człowieku&lt;br /&gt;To on jest dziś bohaterem&lt;br /&gt;Trzeba charakteru, żeby z uśmiechem tolerować nieuctwo&lt;br /&gt;Bądź sobą, nieważne, co mówią inni&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem cudzoziemcem, legalnym cudzoziemncem&lt;br /&gt;Jestem Anglikiem w Nowym Jorku&lt;br /&gt;Jestem cudzoziemcem, legalnym cudzoziemncem&lt;br /&gt;Jestem Anglikiem w Nowym Jorku&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę można kupić np. &lt;a href="http://www.empik.com/sting-teksty-i-przeklady-ksiazka,prod1210752,p"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-7539284597756555086?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/7539284597756555086/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=7539284597756555086' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/7539284597756555086'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/7539284597756555086'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/10/englishman-in-new-york.html' title='&apos;Englishman in New York&apos;'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-3214268095123131780</id><published>2008-10-06T21:39:00.002+02:00</published><updated>2008-10-06T22:27:57.773+02:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>Wielkie Miasto pojechało na wakacje. Wreszcie. Wielkie Miasto - w sensie my: ja i mój NN (Najukochańszy Narzeczony:)). Jak mnie ktoś pyta, gdzie byliśmy, to odpowiadam 'wszędzie'. Tak jest najkrócej:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie rzecz biorąc na temat tej wypawy możnaby pisać godzinami. W końcu 3,5 tys. km samochodem:) Ale w dużym skrócie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Polski pojechaliśmy na Węgry. Przez Czechy i Słowację (wiadomo czego się spodziewać).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Węgry to normalnie Ameryka w porównaniu z Polską. Oczywiście chodzi mi o drogi. Piękne, nowiutkie autostrady. Autostrady ciągnące się przez pustkowia. Wszędzie jak okiem sięgnąć potwornie pusto. Normalnie żywego ducha, ani jednego światełka:)&lt;br /&gt;Budapeszt trochę nas rozczarował. Owszem, zabytki super, widać, że miasto nie było aż tak zniszczone podczas wojny jak np. Warszawa. Ale na ulicach widać było śmieci, na murach grafitti, w przejściach podziemnych - stragany. Ale metro - trzeba im przyznać - mają najstarsze w Europie kontynentalnej! Jedzenie - papryka chyba w każdym daniu:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Węgier postanowiliśmy udać się do Bułgarii - przez Rumunię i Serbię. Już jednak na granicy Węgiersko-Rumuńskiej pierwszy zgrzyt - Rumuni. Chmara brudnych ludzi wyłudzających kasę. 20 euro za 'umycie szyby' - czyli de facto haraczu za puszczenie samochodu bez wybicia tejże! Jeśli więc musicie kupić winietę (5 euro za jazdę po autostradach, których nie widziałam), to zróbcie to gdzieś dalej - byle nie na granicy. Granicę przejedźcie bez zatrzymywania. Z resztą, później też strach - miasta to w zasadzie same getta - ładnych dzielnic po prostu nie ma. Drogi - koszmar. Skrzyżowania w centrum miasta - kojarzycie słynny filmik 'skrzyżowanie w Teheranie'? Bingo. Poza miastami - smutne, puste pola. Pojechaliśmy więc - nie zatrzymując się - do najbliższego przejścia granicznego z Serbią. Tam okazało się, że nie mamy jakiegoś super ważnego ubezpieczenia, a bez ubezpieczenia to oni nas nie puszczą. Ubezpieczenie - 130 euro. No to ładnie podziękowaliśmy za tę rozrywkę i zawróciliśmy. W międzyczasie podjęliśmy też decyzję, że nie pchamy się dalej do Bułgarii - bo może i wybrzeże jest ładne, ale reszta Bułgarii może wyglądać tak jak Rumunia. W przewodniku wyczytałam coś o ubikacjach na stacjach benzynowych - dziurach w podłodze. Ubikacje te pamiętam z wyjazdu do Grecji, właśnie z granicy rumuńsko-bułgarskiej. W moich wspomnieniach z tych dziur w podłodze wyłaziły karaluchy. Czyli - skoro piszą o tych ubikacjach w przewodniku - dużo się w ciągu tych dziesięciu lat nie zmieniło...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc z Rumunii trafiliśmy znowu na Węgry. Dało nam to możliwość pojechania nad Balaton (pozdrawiamy łabędzia, którego to karmiliśmy tam bułką! :)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej - Słowenia. Kraj jeszcze ładniejszy od Węgier - może dlatego, że bardziej urozmaicony, pagórkowaty. Czyściutki, zadbany. Piękne drogi. Ljubljana - mała, nie robiąca zbytniego wrażenia jako całość, ale starówka przepiękna. Będę mile wspominać pchli targ - takiego nie widziałam jeszcze nigdzie! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Włochy. Wiadomo - jakie są każdy widzi. Triest - zwykłe włoskie miasto. Wenecja - mistrzostwo świata. O tej porze roku nie śmierdzi (bo podobno w szczycie sezonu zapach nie do zniesienia), ale turystów ciągle chmara. Jezioro Garda - przepiękne widoki, warto było trochę pobłądzić przy zjeździe z autostrady i przejechać się malowniczą trasą wzdłuż jeziora. W jednej z miejscowości nakarmiliśmy chlebem chyba wszystkie kaczki/mewy/wróble zamieszujące to jezioro - zeżarły nam cały bochenek plus dwie duże bułki!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Austria - tu poczuliśmy się prawie jak w domu. Ale w Austrii byliśmy tylko przejazdem:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niemcy - wiadomo:) Najlepsze i jedyne bezpłatne autostrady w Europie:) Monachium - nie zrobiło na mnie wielkiego wrażenia, może jednak było to wynikiem kiepskiej pogody? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując - trochę nas ten wyjazd nauczył. Przede wszystkim tego, że Rumunii (i pozostałym krajom 'bardziej na wschód') należy dać jeszcze minimum 10-15 lat na ogarnięcie. Po drugie, że Polska to też musi być trzeci świat dla takiego Niemca czy Austriaka (bo jak nazwać kraj, w którym nie ma autostrad, a jeśli jakaś już jest, to trzeba zapłacić 2 razy po 11zł za 62 km autostrady, która na większości długości jest redukowana do jednego pasa?!). I choć jest u nas lepiej niż w Rumunii, to jednak gorzej niż w Czechach, Słowenii, na Słowacji czy na Węgrzech, tak więc więcej krajów już jest przed nami niż za.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polska przywitała nas deszczem, informacjami o kryzysie finansowym i o tym, że pewnie zabiorą nam Euro 2012... Tak więc 'back to reality' ... :))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-3214268095123131780?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/3214268095123131780/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=3214268095123131780' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/3214268095123131780'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/3214268095123131780'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/10/blog-post.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-8210761596898548640</id><published>2008-07-26T19:48:00.002+02:00</published><updated>2008-07-26T19:59:10.549+02:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>W Wielkim Mieście - wielkie zmiany. Oprócz nowego mieszkania dostałam też nową pracę - Wcale_Nie_Tak_Duży_Bank postanowił, że bardziej mu się przydam na troszkę innym stanowisku, dlatego też postanowił mnie awansować i zatrudnić na umowę o pracę:) Już nie będę ostatnia w łańcuchu pokarmowym. Raczej przedostatnia:)) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Wielkim Mieście zaczynamy doceniać przydatność najprostszych sprzętów. W nowym mieszkaniu brakuje wszystkiego - musimy więc to 'wszystko' sukcesywnie kupować. Od jakiegoś tygodnia na przykład wzdychałam do deski do prasowania - kto nigdy nie musiał wyprasować koszuli lub spódnicy na łóżku czy stole, ten tego nie zrozumie;) Dzisiaj jednak ją kupiliśmy - tak więc zaraz z tego szczęścia wyprasuję wszystko, co się da! :) Absolutnie niezbędne okazują się też żaluzje - szczególnie gdy słońce budzi człowieka już o szóstej rano, przypiekając mu łydki i stopy (a później, przesunąwszy się - również uda i... no wiecie, dalsze części ciała:)). Albo po południu, gdy w drugim pokoju po prostu nie da się wytrzymać z tego gorąca, a żeby obejrzeć jakiś film trzeba zakryć okno kocem;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taaaak, diabeł tkwi w szczegółach;))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-8210761596898548640?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/8210761596898548640/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=8210761596898548640' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/8210761596898548640'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/8210761596898548640'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/07/blog-post_26.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-5217354458348688252</id><published>2008-07-21T21:56:00.002+02:00</published><updated>2008-07-21T22:27:46.294+02:00</updated><title type='text'>Santana</title><content type='html'>Od dłuższego czasu przymierzałam się do napisania recenzji koncertu Santany. Normalnie należy odczekać kilka dni, żeby zachwyt opadł i żeby można było krytycznie spojrzeć na całokształt. Ja czekałam, żeby móc spojrzeć bezkrytycznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dwóch słowach? Rozczarował mnie. I nie chodzi już nawet o to, że szłam na ten koncert lekko 'wymęczona'. Bo mieszkanie, dla którego oglądania zrezygnowaliśmy z supportów, zostało wynajęte 10 min. przed naszym przybyciem na spotkanie. Bo przemokliśmy do suchej nitki idąc to mieszkanie oglądać. Bo taka zziębnięta i przemoczona próbowałam dodzwonić się do organizatora koncertu lub kogoś z obsługi stadionu z pytaniem, czy koncert jeszcze trwa (a mogli go przerwać, bo burza była przeogromna), ale nikt nie raczył się odezwać (a telefony musiały się tam urywać, bo co chwilę było zajęte).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, Carlos był super. Zespół był super. Ale czegoś tam brakowało... Przede wszystkim, nie było kontaktu z publicznością. Najczęściej bowiem wokalista (bądź ktoś tam inny ważny na scenie), coś tam do publiki powie. Polacy nie gęsi, ale ci, którzy na koncerty chodzą w większości angielski znają. Z dowcipów się śmieją. Więc w czym problem? A Santana raczył tylko przedstawić swój zespół, i to w połowie koncertu! Co z resztą pozbawione było spontaniczności, widać, że wszystko skrupulatnie wyreżyserowane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie, ze swoich 'hiciorów' zagrał może kilka piosenek z 'Supernatural'. Ale nie było na przykład słynnej 'Samby Pa Ti'. Grano głównie piosenki z najnowszej płyty (której szczerze mówiąc nie miałam jeszcze okazji przesłuchać). Chociaż muszę mu przyznać - nie spodziewałam się, że piosenki w oryginale śpiewane przez gwiazdy zostaną tak świetnie wykonane przez wokalistów Santany. Swoją drogą, niezłą ekipę ze sobą targa - trzech perkusistów, klawiszowca, dwóch (oprócz niego) gitarzystów, dwóch wokalistów... Jeszcze coś tam było, ale z mojego fyrtla ciężko mi było dojrzeć:))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprawa trzecia, to nagłośnienie. Po przeczytaniu recenzji koncertu 'The Police' miałam nadzieję, że nie będzie pod tym względem tak źle. Jasne, wiedziałam, że koncert na stadionie idealny być nie może, no ale bez przesady... Po półgodzinie spędzonej w pobliżu sceny mogę śmiało powiedzieć, że dźwiękowiec dał ciała, skoro każde uderzenie perkusisty w werbel czułam we własnym żołądku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprawa czwarta - telebimy. Bo gdy po owej półgodzinie walenia werblem w moim brzuchu i stania na palcach (minusy bycia kurduplem - wszyscy mi zawsze zasłaniają) postanowilismy usiąść dalej na trybunach, z oglądania Santany zostało nam tylko oglądanie Santany na telebimie. Minus telebimu był jednak taki, że telebim miał opóźnienie w stosunku do tego, co się działo na scenie, czyli także do dźwięku. Co czyniło oglądanie obrazu na nim wyświetlanego lekko irytującym. Jak na mój gust mogli sobie te telebimy podarować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reasumując - wykonanie zaproponowanych piosenek doskonałe, Santana w świetnej formie, wszystko super. Ale nie było tej magii koncertu, nie było więzi z widzem... No a przecież po to się chodzi na koncerty...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-5217354458348688252?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/5217354458348688252/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=5217354458348688252' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/5217354458348688252'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/5217354458348688252'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/07/santana.html' title='Santana'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-9018846575933445185</id><published>2008-07-13T19:35:00.003+02:00</published><updated>2008-07-13T19:49:16.582+02:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>Pamiętacie grę 'Sokoban'? Chodziło się takim ludzikiem po labiryncie i przepychało pudła... No więc tak właśnie wygląda nasze nowe mieszkanie (jednak wynajęte, nie kupione). Na przykład, żeby wejść do łazienki, trzeba zastawić górą pudeł drzwi do kuchni. Żeby przejść przez pokój, trzeba zrobić slalom gigant między pudłami, pudełkami, blatami biurek, stolikiem i innymi dziwnymi rzeczami. Swoją drogą, nie wiedziałam, że posiadamy z Matim tyle rzeczy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie, przepchnęliśmy już większość szaf na swoje miejsce, rozpakowałam też kuchnię... Teraz 'tylko' upchnąć te rzeczy po szafach i jesteśmy 'w domu' :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wczoraj, to była akcja! Pobudka o szóstej, bo o dziewiątej miała przyjechać ekipa przeprowadzkowa. Zamówiliśmy przeprowadzkę w wersji minimum (bo wersja standardowa według pobieżnej wyceny Pana_Z_Firmy_Przewozowej miała kosztować 1000-1200zł) - czyli o dziewiątej mieliśmy już na nich czekać na dole z większością rzeczy, oni przyjeżdżają, wynoszą meble, ładują zniesione przez nas pudła i jedziemy. W miejscu docelowym wnoszą meble, wypakowują nam rzeczy i wnoszą tyle, ile zdążą przez dwie godziny (bo za tyle musieliśmy zapłacić z góry). Z resztą biegamy sami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc zaczęliśmy nosić wczoraj te rzeczy. A wczoraj było w Warszawie dosyć gorąco (30 stopni:)) - po dwóch kursach z trzeciego piętra byliśmy więc totalnie mokrzy. Na moje szczęście ktoś musiał w pewnym momencie zostać na dole i zacząć pilnować tych rzeczy, bo o ile stertę ciężkich książek o scalaczkach można zostawić na klatce, to już za sprzętem grającym i komputerem byśmy tęsknili;)) Tak więc od pewnego momentu Mati ganiał po tych schodach już sam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ekipa przeprowadzkowa okazała się być dwoma młodymi chłopakami, niepozornymi w zasadzie, ale w typie raczej białych naciągniętych skarpetek adidasa, jeśli wiecie, o co mi chodzi. Pierwsze dwa kursy zrobili dosyć szybko, bez większej zadyszki. Ale później nawet po nich widać było zmęczenie...;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie uwinęliśmy się w 1h 40min, ze wszystkim:) Pomogli nam ponosić rzeczy do nowego mieszkania, tak więc na miejscu robiłam raczej za stacza niż za tragarza:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Porobiłam też całą masę zdjęć, planuję zrobić galerię w stylu przed/po, ale to dopiero jak uda mi się znaleźć kabelek od aparatu. Nie wiecie, w którym pudle może się znajdować...? ;))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-9018846575933445185?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/9018846575933445185/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=9018846575933445185' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/9018846575933445185'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/9018846575933445185'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/07/blog-post.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-7815267204904147900</id><published>2008-06-22T11:25:00.003+02:00</published><updated>2008-06-22T11:32:56.011+02:00</updated><title type='text'>'There's one thing I want you to know now before I pack my bags and go...'</title><content type='html'>Przez cały tydzień miałam taki plan na weekend: najeść się tabletek na alergię i pójść spać. Tabletek w tygodniu nie jadłam coby nie przysnąć podczas nauki do egzaminów bądź też samych egzaminów (co wcześniej prawie mi się przydarzyło). No i zjadłam sobie wczoraj tę wymarzoną tabletkę, po czym o 16 mnie siekło i odpłynęłam. Obudziłam się dzisiaj o 9...:))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w piątek, moi drodzy... Santana! Czekam na ten koncert od co najmniej dziesięciu lat. Bilety kupiłam w marcu czy w lutym. To już w piątek:))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-7815267204904147900?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/7815267204904147900/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=7815267204904147900' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/7815267204904147900'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/7815267204904147900'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/06/theres-one-thing-i-want-you-to-know-now.html' title='&apos;There&apos;s one thing I want you to know now before I pack my bags and go...&apos;'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-6629568910245927849</id><published>2008-06-14T23:13:00.002+02:00</published><updated>2008-06-14T23:26:05.844+02:00</updated><title type='text'>Gust warszawskiej 'elyty' :)</title><content type='html'>Upały odrobinkę zelżały, więc przestałam się rozpływać:) Chociaż, niewątpliwym plusem upałów były te wszystkie sukienki, które mogłam nosić - i to bez jakichś tam sweterków czy płaszczy na wierzch, które to okropnie te sukienki zakrywają:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udało mi się też podbić serca okolicznej 'elyty'. Wyobraźcie sobie, zostałam skomplementowana dwa razy jednego dnia, ha! Komplement numer jeden został wypowiedziany przez jakiegoś starszego (lekko 'nieświeżego', ale pomińmy ten fakt;)) pana, który to stwierdził, że mam 'piękne nóżki' :)) Co jak co, ale nóżek to ja pięknych nie mam, no way. Parę innych części ciała może i owszem, ale nóżki nie wyszły mi zbyt piękne (no bo jakim cudem taki kurdupel jak ja może mieć piękne nogi:)). Tak więc usłyszawszy ów nieoczekiwany komplement zaśmiałam się tylko i grzecznie podziękowałam. Na co pan dodał jeszcze: 'no i masz czym oddychać' :D Zastrzelił mnie, serio;)) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi komplement, praktycznie w tym samym miejscu, kilka godzin później. Również starszy pan, który ma w zwyczaju przesiadywać przed domem ze swoim psem. Przesiadywać i najwyraźniej rozmawiać z psem, bo słyszałam, jak powiedział do niego: 'patrz piesiu, jaka ładna dama idzie' :)) Tego też jeszcze nie było! :) Swoją drogą, ciekawa jestem, czy 'piesio' odpowiedział swojemu panu twierdząco, bo tego już nie wychwyciłam:))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-6629568910245927849?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/6629568910245927849/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=6629568910245927849' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/6629568910245927849'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/6629568910245927849'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/06/gust-warszawskiej-elyty.html' title='Gust warszawskiej &apos;elyty&apos; :)'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-2816425193333555545</id><published>2008-06-10T18:26:00.003+02:00</published><updated>2008-06-22T11:25:05.227+02:00</updated><title type='text'>O książek wydawaniu</title><content type='html'>Jak wynika z poczynionych przeze mnie obserwacji, w świecie nauki istnieją dwie strategie, jeśli chodzi o wydawanie wszelkich publikacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza z nich jest swoistym zaprzeczeniem - wydawałoby się oczywistej - zasady, że aby sprzedać książkę należy wydać książkę. I to nie tylko raz, w ogromnym nakładzie stu egzemplarzy, ale przynajmniej raz do roku, albo chociaż wtedy, gdy już w całym mieście nie da się kupić ani jednego egzemplarza. Ale najwyraźniej sprzedaż książek jest tak nieopłacalna, że nie warto się w ten temat zagłębiać. Książkę należy więc opublikować w jak najmniejszym nakładzie, takim, żeby wystarczyło dla kilku bibliotek i księgarń (ale góra po dwa egzemplarze!). Przecież i tak nikt tego nie kupi, no bo po co. Chodzi jedynie o to, żeby istnienie książki zostało odnotowane w kilku miejscach, no i żeby można było później studentom w czasie wykładu przedstawić daną pozycję jako lekturę obowiązkową. To nic, że będą musieli objechać pół miasta, żeby znaleźć ostatni egzemplarz w jakiejś zapomnianej przez wszystkich księgarni, albo dzień przed egzaminem tworzyć komitet kolejkowy na skorzystanie z tej jednej jedynej książki wysłanej do uczelnianej biblioteki. Nikt nie powiedział, że studiowanie ma być łatwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga strategia jest jeszcze bardziej przewrotna. Stosowana najczęściej przez wykładowców Przedmiotu_Który_Wszyscy_Muszą_Zaliczyć na pierwszym roku Studiów_Wiedzy_o_Czymkolwiek. Wykładowcy piszą i wydają książkę najczęściej marnej jakości, po czym obwieszczają, że egzamin będzie układany na podstawie owej publikacji licząc na to, że wmożony popyt na ich książkę sprawi ich bajecznie bogatymi. Ale czasami wzmożony popyt na książkę powoduje, iż biblioteki postanawiają tych książek zakupić więcej niż dwie, więcej, wypożyczają je nawet do domu. Studenci pracowicie je kserują. Część natomiast jest ambitna i postanawia zgłębić temat wykładu, ale korzystając z książek lepszych merytorycznie. W takim wypadku wykładowca musi podkręcić śrubę: oświadcza na przykład, że za oryginalną publikację (nie ksero!) leżącą na stoliku podczas egzaminu daje pół oceny więcej. Albo lepiej - wpuszcza na egzamin tylko studentów z ową książką w łapkach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas studiów spotkałam  się z obiema strategiam. Nie wiem, która jest gorsza i bardziej uciążliwa...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Nie zgadniecie - wciąż się rozpływam:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-2816425193333555545?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/2816425193333555545/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=2816425193333555545' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/2816425193333555545'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/2816425193333555545'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/06/jak-wynika-z-poczynionych-przeze-mnie.html' title='O książek wydawaniu'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-1087988226594968856</id><published>2008-06-09T18:38:00.002+02:00</published><updated>2008-06-22T11:25:46.712+02:00</updated><title type='text'>Gorąco...</title><content type='html'>Rozpływam się. Zmieniłam czarną sukienkę na białą licząc, że trochę pomoże to w wytrzymywaniu wysokich temperatur, ale albo nie pomogło wcale, albo dzisiaj było cieplej, niż tydzień temu. Jedynym jasnym światełkiem są buty, które to sobie wczoraj nabyłam - buty tak wygodne, że można w nich biegać w upał po całej Warszawie. Za tydzień, gdy się zupełnie zakurzą (buty w kolorze kremowym!), będę pewnie psioczyć, że muszę je umyć. Ale to dopiero za tydzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dzisiaj jadąc tramwajem widziałam pana w czerwonym sportowym kabriolecie (na oko wyglądało mi na Ferrari, ale pewna nie jestem - w każdym razie coś ferraripodobnego), w słomianym kapeluszu kowbojskim. Ma się tę fantazję...:)))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-1087988226594968856?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/1087988226594968856/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=1087988226594968856' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/1087988226594968856'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/1087988226594968856'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/06/rozpywam-si.html' title='Gorąco...'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-8833302130010174443</id><published>2008-06-04T15:06:00.002+02:00</published><updated>2008-06-04T15:19:33.843+02:00</updated><title type='text'>Rozpływam się...</title><content type='html'>W Wielkim Mieście gorąco. Wszystkie moje 'pracowe' sukienki są w bardzo praktycznych 'pracowych' kolorach - czytaj czarne albo ciemno szare. Kolor staje się bardzo niepraktyczny gdy jest 30 stopni i na niebie ani jednej chmórki. Do tego dorzućcie rajstopy i wysokie obcasy - genialne narzędzie tortur!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj natomiast robię wszystko, żeby nie wychodzić z domu. A więc: zrobiłam sprzątanie, przyjęłam Pana_Z_Kablówki (mieliśmy problemy z internetem), teraz robię ciasto. Staram się też zrobić zadania na portfel inwestycyjny banku, ale nie bardzo mi idzie. Jakoś nie mogę się zmobilizować do wysiłku intelektualnego, nie w ten upał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A najgorsze jest to, że nie można nawet uchylić okna. To znaczy można, ale wraz ze świeżym do pokoju wleciałoby pełno pyłków, a pyłki, możecie mi wierzyć, stały się w ostatnich dniach bardzo aktywne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie się zorientowałam, że napisałam prawie całego posta, a tu ani jednej, uśmiechniętej buźki:)) Chyba temperatura rzeczywiście daje się we znaki;))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_NQSAy97YYI8/SEaWTF1_z0I/AAAAAAAAAhU/5vBaVnEdhCw/s1600-h/DSCN1025.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_NQSAy97YYI8/SEaWTF1_z0I/AAAAAAAAAhU/5vBaVnEdhCw/s320/DSCN1025.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5208015273830895426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-8833302130010174443?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/8833302130010174443/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=8833302130010174443' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/8833302130010174443'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/8833302130010174443'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/06/w-wielkim-miecie-gorco.html' title='Rozpływam się...'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp3.blogger.com/_NQSAy97YYI8/SEaWTF1_z0I/AAAAAAAAAhU/5vBaVnEdhCw/s72-c/DSCN1025.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-1987806468729050271</id><published>2008-05-19T17:43:00.000+02:00</published><updated>2008-05-19T17:45:17.545+02:00</updated><title type='text'>A tak przy okazji mojego nowego komputerka...:)</title><content type='html'>&lt;blockquote&gt;Nigdy nie pytaj komputerowca, jaki ma komputer. Jeśli używa Maca, sam się pochwali. Jeśli nie, po co wpędzać go w zakłopotanie.&lt;/blockquote&gt; Tom Clancy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-1987806468729050271?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/1987806468729050271/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=1987806468729050271' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/1987806468729050271'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/1987806468729050271'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/05/tak-przy-okazji-mojego-nowego.html' title='A tak przy okazji mojego nowego komputerka...:)'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-94874842734823270</id><published>2008-05-18T23:11:00.009+02:00</published><updated>2008-05-18T23:42:51.209+02:00</updated><title type='text'>Niemoc tfu!rcza</title><content type='html'>Napisałabym coś ale... mi się nie chce:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odnoszę wręcz wrażenie, że dużo łatwiej jest pisać bloga w stylu "nikt mnie nie kocha". Albo inaczej - dużo łatwiej znaleźć czytelników takich wywodów, bo nieszczęście ludzkie zawsze znajdzie sobie więcej czytelników. A więcej czytelników to łatwiejsze pisanie - bo człowiek jest istotą próżną i chciałby być zauważany;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co tam w Wielkim Mieście? Pada. Na szczęście, jest weekend, więc nie trzeba nigdzie się ruszać. Miałam ochotę wybrać się wczoraj na Noc Muzeów, jednak opatrzność nade mną czuwała i zaniechałam tego pomysłu. Szczęście, bo w muzeach były podobno tłumy, a ja nie jestem zwolenniczką tłoczenia się gdziekolwiek i uczestniczenia w zbiorowym sprincie po muzealnych salach. Wybiorę się w innym terminie;))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pracy constans. A constans nie znaczy bynajmniej spokojnie - u Pawła na biurku góra sprawozdań finansowych do wprowadzenia, a kolejne napływają. W międzyczasie staram się napisać annual review, które to skończyć mam do końca maja, a 'w zasadzie to szybciej, bo we Wrocławiu już szykują kolejną transakcję i będziesz się nią zajmowała'. Super, wreszcie pojawia się szansa na 'pobycie analitykiem', a ja nie bardzo mam kiedy;)) Plus jest taki, że przyjęli kilka nowych osób, teoretycznie więc nie jestem już na końcu łańcucha pokarmowego. No, ale zobaczymy;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec pokażę Wam, jak to się ostatnio odchamiam:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_NQSAy97YYI8/SDChN6KZPfI/AAAAAAAAAc8/9NEe62HFLvQ/s1600-h/DSCN1012.JPG"&gt;&lt;img style="float:center; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_NQSAy97YYI8/SDChN6KZPfI/AAAAAAAAAc8/9NEe62HFLvQ/s320/DSCN1012.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5201834829936147954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Katie Melua. Zdjęcie robione, oczywiście, z przedostatniego rzędu, ale spoko, jak już zostanę prezesem banku ( :D ), to siądziemy sobie i w pierwszym;))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_NQSAy97YYI8/SDChOKKZPgI/AAAAAAAAAdE/XV8L4Fxg8jE/s1600-h/DSCN1134.JPG"&gt;&lt;img style="float:center; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_NQSAy97YYI8/SDChOKKZPgI/AAAAAAAAAdE/XV8L4Fxg8jE/s320/DSCN1134.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5201834834231115266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten pan w środku to Robin Cook. Tak tak, ten od trillerów medycznych. Podpisał nawet dla mnie książkę i uścisnął rękę (powiedział, że mam bardzo zimne dłonie, czy to coś znaczy?:)). W każdym razie, spotkanie świetne, facet świetny, ale tłumacza należałoby odstrzelić:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-94874842734823270?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/94874842734823270/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=94874842734823270' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/94874842734823270'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/94874842734823270'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/05/niemoc-tfurcza.html' title='Niemoc tfu!rcza'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp2.blogger.com/_NQSAy97YYI8/SDChN6KZPfI/AAAAAAAAAc8/9NEe62HFLvQ/s72-c/DSCN1012.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-3492315463067313112</id><published>2008-04-26T20:39:00.002+02:00</published><updated>2008-04-26T21:12:12.902+02:00</updated><title type='text'>Untraceable</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_NQSAy97YYI8/SBN-c6L_UJI/AAAAAAAAACk/dbzI1kvU00E/s1600-h/untraceable121607.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_NQSAy97YYI8/SBN-c6L_UJI/AAAAAAAAACk/dbzI1kvU00E/s320/untraceable121607.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5193633830409293970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z reguły do kina chodzimy w piątki, ale ostatnio siedzę w pracy do późna albo oglądamy wieczorami mieszkania - dlatego po wyjściu z banku mam ochotę jedynie doczołgać się do łóżka i tam pozostać do rana dnia następnego;) Ale jako, że stężenie popcornu we krwi spadło dziś do bardzo niebezpiecznego poziomu, trzeba było zaległości kinowe nadrobić (w sumie, jakie zaległości - odliczając niezjadliwą papkę to w kinach prawie nic nie ma:)). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Padło na 'Untraceable' (po polsku będzie chyba 'Nieuchwytny' - nawet nie staram się zapamiętywać polskich tytułów, bo większość z nich nie ma po prostu sensu). Do wyboru mieliśmy jeszcze 'Horton słyszy ktosia' :) Swoją drogą, zaraz na początku naszego 'chodzenia' (prehistoria:)) z Matim nie mogłam go namówić na wybranie się do kina właśnie na kreskówkę. Dla niego film rysunkowy był dla dzieci, a pojawienie się w sali kinowej wypełnionej wrzeszczącą dzieciarnią było zupełnie poniżej jego godności. Dla mnie kreskówka to film taki jak każdy inny - do dzisiaj znam na przykład część kwestii z 'Króla Lwa' (pozostałości po oglądaniu bajek z młodszym bratem:)), 'Król Lew' jest też jednym z niewielu filmów, na których płaczę (z resztą, NIE JA JEDNA). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po długich namowach udało mi się go wreszcie zaciągnąć na jakąś bajkę. Musiał być bardzo mną zauroczony, że zgodził się pójść na taki niemęski film:)) W każdym razie, po obejrzeniu kilku kreskówek (m.in. 'Shreka', 'Epoki Lodowcowej', 'Czerwonego Kapturka') stał się prawdziwym fanem. Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo pomysł wyjścia na 'Horton słyszy Ktosia' wyszedł właśnie od Matiego:)) Opatrzony kometarzem: 'no przecież dawno nie byliśmy na żadnej kreskówce' :)) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Faceta można wszystkiego nauczyć (to tylko kwestia czasu:)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale, wracając do 'Untraceable'... Nawet niezły film. Taki w stylu: 'FBI próbuje złapać seryjnego mordercę'. Tym razem morderca jest niezwykle cwany - na swojej stronie zamieszcza relację 'na żywo' z zabijania swojej ofiary. Czym więcej osób jest zalogowanych, tym osoba szybciej ginie... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co w tym filmie jest takiego niezwykłego? Pewnie przerażające przesłanie, że internet staje się okropnym medium, w którym każdy wrzucony filmik może zostać powielony tysiące razy i umieszczony na tysiącach serwerów - i w pewnym momencie nie mamy już wpływu na to, gdzie on się znajduje i ile osób może go obejrzeć. Nikt nie jest w stanie zapanować nad zawartością internetu - to są już nie tylko filmiki z amatorskimi popisami wokalnymi, ale też z seksem i przemocą. I co najgorsze, takie są najchętniej oglądane... Niestety, żyjemy w czasach, w których żeby kogoś zniszczyć wystarczy wrzucić kompromitujący go filmik na youtube - reszta zrobi się sama...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-3492315463067313112?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/3492315463067313112/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=3492315463067313112' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/3492315463067313112'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/3492315463067313112'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/04/untraceable.html' title='Untraceable'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp3.blogger.com/_NQSAy97YYI8/SBN-c6L_UJI/AAAAAAAAACk/dbzI1kvU00E/s72-c/untraceable121607.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-7546798950622073928</id><published>2008-04-18T21:36:00.002+02:00</published><updated>2008-04-18T21:44:27.778+02:00</updated><title type='text'>Zmiany, zmiany...</title><content type='html'>Duuużo zmian:))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze primo - zaręczyłam się:) Zostałam nawet zmuszona do noszenia pierścionka. Ja i pierścionek, wyobrażacie sobie? Jeszcze nie zwariowałam, chociaż to już prawie miesiąc:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie primo - kupujemy mieszkanie. Kupowanie mieszkania (na kredyt, oczywiście:)) to temat na osobną notkę, ba, na osobnego bloga nawet:)) W każdym razie. jesteśmy na etapie poszukiwań odpowiedniego mieszkania. Planowany termin przeprowadzki - lipiec/sierpień 2008 ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po trzecie primo, kupiłam sobie nowy, piękny komputerek, z którego właśnie piszę:))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po czwarte primo - potwornie jestem zmęczona (ale to akurat nic nowego:)), więc zmykam spać. Dobranoc;))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-7546798950622073928?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/7546798950622073928/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=7546798950622073928' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/7546798950622073928'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/7546798950622073928'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/04/zmiany-zmiany.html' title='Zmiany, zmiany...'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-3431896337024214759</id><published>2008-04-15T20:50:00.000+02:00</published><updated>2008-04-15T20:51:28.512+02:00</updated><title type='text'>Austrii ciąg dalszy;)</title><content type='html'>Jeśli martwiliście się, że śniegu nie ma tu w ogóle, to niepotrzebnie;) Śnieg jest, nawet w dużych ilościach (coś z półtora metra), ale od naszej wioski trzeba było przejechać jeszcze kilkanaście kilometrów aby wspiąć się na naszą górę. Wygląda to dosyć śmiesznie - wszędzie zielono, wiosennie, aż tu nagle wyrasta wielka góra z zupełnie białym szczytem. I na odwrót - zjeżdżasz ośnieżonym stokiem, wokół wielkie zaspy, a w dole zielone pola:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hochkar, czyli góra, z której mieliśmy zjeżdżać to w rzeczywistości kilka szczytów przysypanych śniegiem, mających ok. 1800 m.n.p.m. Tras jest co najmniej kilkanaście; wyciągów co najmniej kilka. Nie jeździliśmy wszystkimi: z miejsca, z którego 'startowaliśmy' chodziły trzy wyciągi i to nimi się poruszaliśmy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszym naszym dniem na stoku była sobota, przez co na stoku było pewnie trochę więcej ludzi niż w tygodniu. Nie udało się nam zaparkować zaraz pod wyciągiem, ale gdy już z całym rynsztunkiem doszliśmy pod wyciąg uderzyło nas jedno: zupełny brak kolejek. Może co trzeci wagonik jechał pod górę z jakimś pasażerem. Stoki świeciły pustkami, mimo świetnych warunków i znakomitej pogody. Dzięki temu  można jeździć w zasadzie bez przerwy, co skutkuje dosyć szybkim zmęczeniem i ewakuacją ze stoku większości narciarzy już po kilku godzinach. Trudno się przyzwyczaić, jeśli dotychczas jeździło się systemem 'dziesięć minut jazdy - czterdzieści minut w kolejce - pięć minut na wyciągu' ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od wtorku natomiast słońce daje się nam we znaki. Szczególnie mi;) Opaliłam sobie paszczę tak potwornie, że nic innego nie robię tylko smaruję się balsamem i próbuję ukryć przed spojrzeniami tubylców:)) No ale nic, może kiedyś przejdzie;))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie jechaliśmy tutaj z Matim pewni, że Austria jest okropnie droga i przez ponad tydzień będziemy się żywić tylko jedzeniem przywiezionym z Polski. W sumie jednak pozytywnie się rozczarowaliśmy: ceny nie są jakieś nokautujące - na przykład za dwie smażone kiełbaski i wielką porcję frytek zapłaciliśmy 3,6 euro - można się najeść:) Ceny na stoku są odrobinę wyższe, ale nie odbiegają zbytnio od cen na polskich stokach;))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszego dnia na obiad poszliśmy do jednego z tutejszych pub'ów. Oczywiście kelner nie mówił po angielsku (a była to druga osoba, z którą próbowaliśmy w tym języku tutaj rozmawiać, przez co byliśmy później dość długo przekonani, że nieznajomość angielskiego jest tutaj normą), przez co z niemieckojęzycznym menu musieliśmy radzić sobie sami. Swoją drogą, nie widzieliśmy jeszcze tutaj dwujęzycznych menu, które wydają się być normą w Polsce. W każdym jednak razie z pomocą słownika udało nam się ustalić, że 'pommes frites' to frytki, a 'fisch' to ryba, więc zdecydowałam się na danie którego nazwa brzmiała mniej więcej 'fisch-coś tam und pommes frites'. Pomyślałam - nawet jeśli ta ryba okaże się niezjadliwa, to będą frytki. A frytki to frytki, zepsuć ich nie można;) Mati wziął 'wurst und pommes frites', nie wiedząc zupełnie co to ten 'wurst', ale chyba wychodził z podobnego założenia co ja. W sumie zamówiliśmy dobrze, bo moje 'fisch-coś tam' okazało się być paluszkami rybnymi (może być!), a owe 'wurst' - smażonymi kiełbaskami:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kilku dniach spędzonych w Austrii potrafię już złożyć piękne zamówienie 'ajn wiener sznicel und cwaj kokakola!' Prawda, że podróże kształcą? :)))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-3431896337024214759?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/3431896337024214759/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=3431896337024214759' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/3431896337024214759'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/3431896337024214759'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/04/austrii-cig-dalszy.html' title='Austrii ciąg dalszy;)'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-4269314908330882596</id><published>2008-04-05T22:13:00.001+02:00</published><updated>2008-04-15T20:50:51.119+02:00</updated><title type='text'>Ferie;)</title><content type='html'>Jesteśmy w Austrii! ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale od początku. Przyjechaliśmy wczoraj, koło 21, po kilkunastu godzinach jazdy. Mati ani nawet na chwilę nie pozwolił odebrać sobie kierownicy, ale może nawet to i dobrze, bo nie wiem, czy wytrzymałabym psychicznie spotowe Audi przemykające koło nas 200km/h:) Generalnie tutaj w Austrii wszyscy mają lepsze samochody. Nie mówiąc już o drogach, drogi bowiem to zupełnie inna jakość; taka zwykła, oznaczona na mapie jako lokalna (taka 'najcieńsza z cienkich':)) wygląda porównywalnie do naszej szosy bydgoskiej;) Autostrady to trzy albo i cztery pasy w jedną stronę (oczywiście nie ma czegoś takiego, jak dziury w drodze, co jest przecież nieodłączną częścią naszych dróg:)). Ale, że Austriacy będą mieli ładne drogi to wiedzieliśmy (chociaż wiedzieć a zobaczyć na własne oczy to zupełnie coś innego:)). Ale Czesi?! W każdym bądź razie - nawet małe Czechy przerosły nas o lata świetlne, jeśli chodzi o jakość i ilość dobrych dróg - przejechaliśmy tam może z 50km po drogach gorszych niż ekspresowe. Zalecam więc naszym politykom podróżowanie samochodem po Europie (co tam Europie! niech pojeżdżą sobie chociaż po Czechach!). Może wtedy prace u nas będą posuwały się trochę szybciej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Genialnym pomysłem wg mnie jest też obowiązek posiadania winiet, i to zarówno w Czechach, jak i w Austrii. Nie jest to jakiś ogromny wydatek, w każdym razie porównywalny z opłatami na tych naszych pięćdziesięciokilometrowych autostradach (a jeździć można na przykład przez tydzień;)). Szczerze mówiąc, biorąc pod uwagę jakość dróg, to cena jest naprawdę okazyjna;)) Można za nią jeździć po wszystkich tych pięknych autostradach i drogach ekspresowych, które ciągną się kilometrami:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do winiet: próbowaliśmy je kupić wszędzie. Jeszcze w Warszawie zaszłam do jednego z biur podróży - nie było. Ale bardzo miła pani powiedziała, że są na niektórych stacjach benzynowych (Lotosu) i na granicy. No i w niektórych biurach podróży, ale ona nie wie w jakich. Pytaliśmy więc o te winiety na różnych stacjach (chyba z 5), pytaliśmy w biurze podróży we Wocławiu (zatrzymaliśmy się w centrum handlowym zrobić zakupy), ale wszędzie patrzyli na nas jak na wariatów. Ostatecznie kupiliśmy winiety na 'granicach' z Czechami i Austrią. 'Granicach', bo gdyby nie opuszczone i pozamykane na trzy spusty budki celników i inne znaki drogowe, to w życiu nie pomyślelibyśmy, że tam jakaś granica kiedyś była;) Generalnie - Schengen fajna rzecz:))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Austria jest piękna. Tutaj jest już wiosna - wszędzie kwitną drzewa, pełno żonkili, tulipanów i krokusów. Jest pięknie! Austriacy (jak podaje przewodnik) są bardzo praworządni - nie przechodzą przez ulice w niedozwolonych miejscach i zawsze przestrzegają znaków drogowych. Inna sprawa, że nie mają naciepane jakichś idiotycznych ograniczeń - oprócz miejsca, w którym były roboty drogowe i ruch odbywał się wahadłowo, ograniczenia były co najwyżej do 70km/h - i to po wijącej się drodze w górach! W Polsce byłoby góra 40, jak nic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko jest tu bardzo czyste i ładnie utrzymane. Miasteczka są bardzo malownicze nie tylko dlatego, że wokół są piękne góry, ale głównie dlatego, że są tak starannie utrzymane. Nie ma jakiejś prowizorki, rozwalających się chat, sypiących się tynków. Nie ma śmieci i jakichś zarośli po pas w rowach melioracyjnych. Ba, nawet pola mają równiutko zaorane! Z resztą, to jest nie do opisania;) Wrzucę tu kiedyś jakieś zdjęcie, to zobaczycie, o co mi chodzi;))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Wiedeń... Tylko przejeżdżaliśmy (zwiedzanie będzie za tydzień), ale już wiem, że w tym mieście mogłabym zamieszkać. To że czyste i uporządkowane - to jedno. Drugie: bardzo zwarta zabudowa, wszędzie kamienice (w całym mieście!), oczywiście pięknie odnowione. I nawet, jeśli budują coś nowego (na co w centrum pewnie nie ma zbyt wiele miejsca), to nie jest to jakiś wieżowiec ze szkła i stali (złotych tarasów raczej by sobie tam nie machnęli), ale coś, co ładnie wkomponowuje się w całokształt. Wiedeń wygląda więc jak miasto (w przeciwieństwie do rozdeptanej Warszawy, w której mieszkając przy jednej z głównych ulic można się czuć jak w małym spokojnym miasteczku) - gęsta siatka ulic, a przy nich pięcio- lub sześciopiętrowe kamienice. Gdzie się da - drzewa. I pełno kwitnących kwiatów! :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiedeńscy (a raczej austriaccy) kierowcy to również zupełnie inne stworzenia od naszych. Widzieliśmy taką sytuację: facet stał na światłach (zatrzymał się na pasie obok nas, z resztą, jechał przepięknym Chryslerem:)). Chyba chciał zapytać kogoś o drogę, bo wysiadł z samochodu i wdał się w pogawędkę ze stojącym za nim taksówkarzem. Oczywiście po jakimś czasie światła się zmieniły i można było ruszać (a facet wciąż jeszcze nie siedział za kierownicą). Zagadka: czy ktoś na niego trąbnął? W Warszawie zatrąbiliby faceta na śmierć... ;))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjechaliśmy do Gostling (tu mamy nocleg) po 21. Trochę pokręciliśmy się po miasteczku, nie mogąc znaleźć domu naszej 'Family Ensmann', ale wreszcie trafiliśmy. Otworzyła nam pani, która ani w ząb po angielsku (co tutaj jest niejako normą - porozumiewamy się więc z tubylcami na migi:)). Pokazała nam nasz pokój (ogromne podwójne łóżko + drugie, pojedyncze, stolik, krzesła, szafa, a do tego łazienka i ubikacja, wszystko za raptem 16,25 euro) i gwałtownie zaprzeczyła, jak chcieliśmy jej od razu zapłacić. Co ciekawe, nie zażądała od nas dowodów ani paszportów - tak po prostu wpuściła do domu dwójkę zupełnie obcych ludzi, z którymi nawet nie miała jak się porozumieć:)) Ale tacy chyba są tutejsi ludzie - np. kawiarnie nie chowają na noc wystawionych na zewnątrz stolików i krzeseł (ani nie przykuwają ich łańcuchami do ziemi:)) - no bo po co? Dla nas - niepojęte! Przecież gdybyśmy tylko chcieli, moglibyśmy w nocy wynieść tutaj co się da, albo na przykład wyjechać po cichutku bez płacenia. A te stoliki - przecież można ukraść! Ale to jest chyba typowo polskie myślenie, austriacy najwyraźniej myślą inaczej;))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z autostrady w kierunku Gostling zjechaliśmy już po zmroku. W Wiedniu była wiosna, 'za jasnego' też wszędzie było zielono. W trakcie zbliżania się do miejsca naszego pobytu Mati robił się coraz bardziej nerwowy. 'Gdzie jest śnieg?' Śniegu nie było. Nigdzie. Wszędzie - z tego co udało nam się dojrzeć - było zielono. Przy śniadaniu zapytał o ten śnieg panią Ensmann. Odpowiedziała coś po niemiecku, czego za chiny nie mogliśmy zrozumieć. Moja wersja: 'zwariowaliście? śnieg? zobaczcie jaka piękna wiosna!' No, ale mogę się mylić...:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ok, herbata mi stygnie:)) Reszta relacji (m.in. o tym, czy znaleźliśmy gdzieś śnieg i jak zamawialiśmy obiad z niemieckojęzycznego menu) będzie wkrótce:))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-4269314908330882596?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/4269314908330882596/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=4269314908330882596' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/4269314908330882596'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/4269314908330882596'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/04/ferie.html' title='Ferie;)'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-4798349683390902953</id><published>2008-02-27T12:39:00.003+01:00</published><updated>2008-02-27T12:49:20.496+01:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>Jakoś nie mogę się do niczego dzisiaj zmobilizować. Dzisiaj jest środa, a jeśli środa, to nie ma mnie w pracy, co od razu rozkłada mi dzień i kompletnie demobilizuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj zaczęłam podejrzewać, że mój pracodawca mnie inwigiluje, lub też posiada jakieś zdolności nadprzyrodzone. Cały bowiem poniedziałek spędziłam psiocząc na bank, że chcą mnie tam w konia zrobić, że przyjęli niby na fajny staż a tak naprawdę traktują jak wyrobnika od brudnej roboty. Za marną kasę:) Tymczasem we wtorek z samego rana pojawia się u mnie szef (tzw. Człowiek-Maska) i oznajmia - 'za dziesięć minut u mnie, porozmawiamy o foliach' ('Folie' - słowo-klucz charakteryzujące firmę, którą analizowałam). Wychodzi więc na to, że sprawa ruszyła, a ja byłam pewna, że kredyt został już trzy razy przyklepany a o mnie zapomnieli. Zobaczymy, jak sprawa się potoczy:))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poniedziałek też odbyłam kolejną wizytę w przychodni alergologicznej. Teraz całe plecy mam obklejone plastrami, ruszyć się nie mogę, stanika nosić nie mogę, a do tego zaczyna mnie to cholerstwo swędzieć. Testy:/ Na szczęście dzisiaj mi to zdejmują... Chociaż z drugiej strony nie wiem, czy powinnam się cieszyć, bo odrywanie takich plastrów będzie pewnie okropnie bolało:/ Ale spoko, twarda jestem, dam radę (a jak nie dam, to zbiję pielęgniarkę:)))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-4798349683390902953?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/4798349683390902953/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=4798349683390902953' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/4798349683390902953'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/4798349683390902953'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/02/blog-post_27.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-6290974661631013140</id><published>2008-02-25T21:54:00.004+01:00</published><updated>2008-02-25T21:59:11.346+01:00</updated><title type='text'>:)))</title><content type='html'>Kupiłam sobie prezent urodzinowo-imieninowo-gwiazdkowy;) Wreszcie:)) Po latach kupowania sobie arcypraktycznych prezentów albo wyjeżdżania za urodzinową kasę w góry postanowiłam wreszcie spełnić swoje marzenie i kupić sobie aparat fotograficzny:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc właśnie obok laptopa leży moja piękna cyfróweczka. Malutka, coby zmieściła się nawet do najmniejszej z posiadanych torebek (a moje torebki potrafią być naprawdę mikroskopijne;)). Przygotujcie się więc na większą ilość zdjęć z Wielkiego_Miasta (a.k.a. Wioski;))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam (idę się bawić:))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. No, napiszcie coś wreszcie, wiem przecież, że czytacie;))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-6290974661631013140?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/6290974661631013140/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=6290974661631013140' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/6290974661631013140'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/6290974661631013140'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/02/blog-post.html' title=':)))'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-4466072628829576518</id><published>2008-02-24T11:30:00.004+01:00</published><updated>2008-02-24T12:00:59.350+01:00</updated><title type='text'>Arkadia...</title><content type='html'>Sobotnie popołudnie spędziliśmy w Arkadii. A jak podaje nieoceniona Wikipedia:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;W renesansie Arkadia była uważana przez poetów za krainę wiecznego szczęścia – ziemski raj, symbol wyidealizowanej krainy spokoju, ładu, sielankowej, wiecznej szczęśliwości i beztroski.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Jechaliśmy tam w kilku sprawach: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze primo: obmacać aparat fotograficzny, bo zamierzam taki wreszcie nabyć. Tylko obmacać, bo kupować nie ma co - interesujący mnie sprzęt w Saturnie kosztował ok. 800 zł, a w pierwszym z brzegu sklepie internetowym można go kupić już za niewiele ponad 600. A ceny 'saturnowe' i tak nie są jeszcze zbyt 'kosmiczne', bo wg Ceneo.pl cena tego aparatu dobiega do 1100zł:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugie primo: poszukać wierteł 0,3mm i statywu do wiertarki. Mati coś tam znowu lutuje, mikroskopijne dziurki wierci i denerwuje się, bo mu gdzieś coś odstaje o pół mm. Tutaj informacja dla potomnych - w LeroiMerlin nie mają wierteł o średnicy mniejszej niż 1mm. Z pewnością przyda się Wam do czegoś ta wiedza:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzecie primo: kino. Wybieraliśmy się na 'Juno'. Głównie dlatego, że całą resztę obecnych 'hiciorów' już widzieliśmy, Juno dostał 4 nominacje do Oscara, no i zapowiedzi wydały się być dosyć niezłe. Ogólnie rzecz biorąc film to historia o szesnastolatce, która zachodzi w ciążę. Komedia, wbrew pozorom;) W każdym razie, polecam, film niezły:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_NQSAy97YYI8/R8FJ-Dv1PBI/AAAAAAAAACc/ESqfErIL0JY/s1600-h/juno-poster2-big.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_NQSAy97YYI8/R8FJ-Dv1PBI/AAAAAAAAACc/ESqfErIL0JY/s320/juno-poster2-big.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5170495177704684562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwie rzeczy z tego sobotniego popołudnia wydały mi się godne zapamiętania i zapisania :) Cytatem dnia będzie zdecydowanie tekst pana ochroniarza z Saturna, wypowiedziany pod moim adresem. Pan ochroniarz rzekł był: 'Proszę pani, proszę nie wchodzić z JEDZENIEM!' I tutaj zagadka dla uważnego czytelnika: co miałam w ręku? Hamburgera? Ogromną porcję lodów z 'Grajkana'? Wielkiego kebaba z dużą ilością surówek? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieeeeee... W ręku, a raczej, w buzi:)) miałam lizaka:D Najwyraźniej lizak dla takiej chudzizny jak ja to subsytut co najmniej dwudaniowej kolacji. Albo wyglądam jak trzylatka, która zacznie tego lizaka wszędzie przytykać i oblizywać co popadnie. Czekam, aż zaczną zmuszać ludzi do wypluwania gumy do żucia...:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugie zdarzenie: siedzimy w kinie. Film, jak już wspomniałam traktuje o szesnastolatce w ciąży, lecz nie jest to bynajmniej lekka komedyjka w hamerykańskim stylu. Na widowni siedzą ludzie w wieku od lat nastu do kilkudziesięciu paru. W tym kilkoro rodziców z dziećmi w wieku na oko lat dwunastu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, czy dzieciaki coś mówiły/robiły, ale w pewnym momencie dało się słyszeć niezadowolone głosy jakichś starszych panów. Coś o uspokojeniu dzieci, o tym, że to nie film dla nich (no halo, niech wiedzą, co ich może spotkać:)), że to nie przedszkole itd. Głosy wyjątkowo niemiłe. Bo co innego zwrócić komuś uwagę na niewłaściwe w kinie zachowanie, a co innego kierować pod czyimś adresem takie wartościujące wypowiedzi. W pewnym momencie stało się regułą, że 'starsi' na głos i w niezbyt grzeczny sposób upominali młodszych. Nie rozumiem zupełnie, jakim prawem - mnie nic nie przeszkadzało, jak się idzie do kina to jednak trzeba mieć świadomość tego, że ktoś może kaszleć, kichać, śmiać się zbyt długo i zbyt głośno (tym bardziej na komedii!), szeptać i wydawać jakiekolwiek inne dźwięki. Nie po to idzie się w sobotnie popołudnie na komedię, żeby siedzieć przez półtorej godziny na wdechu - coby nie zestresować jakiegoś starszego pana, który najwyraźniej trafił do złej sali. Szczytem wszystkiego była chyba reakcja pewnej pani, która określiła trzy chichoczące zbyt długo nastolatki (po tekście filmowego ojca - 'gościnna w kroku, tak to się teraz mówi?') mianem 'debili'. Proszę pani, trochę kultury...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie rzecz biorąc - spędziliśmy bardzo miłe popołudnie. Żal mi jedynie pozbawionych poczucia humoru, złych na otaczający ich świat ludzi, którzy znaleźli się w tym samym miejscu i w tym samym czasie co my;))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-4466072628829576518?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/4466072628829576518/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=4466072628829576518' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/4466072628829576518'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/4466072628829576518'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/02/arkadia.html' title='Arkadia...'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/_NQSAy97YYI8/R8FJ-Dv1PBI/AAAAAAAAACc/ESqfErIL0JY/s72-c/juno-poster2-big.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-385680554215704899</id><published>2008-02-22T10:54:00.003+01:00</published><updated>2008-02-22T11:10:58.391+01:00</updated><title type='text'>Ł jak Łokcie</title><content type='html'>Do ustępowania miejsca w metrze/autobusie/tramwaju mam szczególny stosunek. Siadam w tramwaju, gdy jest dużo wolnych miejsc (czyli, jeśli wsiadam tutaj na Mokotowie, prawie zawsze). Wstaję, gdy miejsca się kończą, a na horyzoncie zobaczę jakąś starszą panią/starszego pana. No i jak już ustąpię, to z reguły nie siadam ponownie, bo zaraz pewnie pojawi się kolejna staruszka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazuje się jednak, że jest to zła strategia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jadę sobie ostatnio z pracy (wsiadam na Moście Poniatowskiego, wysiadam w centrum i dalej jadę na Mokotów). W tramwaju może ze dwa-trzy wolne miejsca, więc sobie stoję - z resztą, mam wysiąść za jakieś trzy przystanki, więc nie ma co się męczyć siadaniem. Tramwaj zatrzymuje się pod Smykiem i widzę taką akcję - starsza pani, lat na oko z 60, i jakaś młoda panna, lat 20 góra. Drzwi się otwierają, panna robi szybki manewr omijania i wskakuje z gracją do tramwaju. Oczywiście przyspiesza kroku widząc wolne miejsce, na którym ląduje. Za nią wsiada starsza pani, która oczywiście nie ma już gdzie usiąść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc lepiej byłoby gdybym tam usiadła i w tym momencie ustąpiła miejsca konkretnej osobie. Pomijam już kompletnie fakt, iż ileś tam miejsc zajmowali panowie w wieku lat nastu czy dwudziestu kilku, z miną pod tytułem 'mam was wszystkich w d...'. Do tego już dawno się przyzwyczaiłam, tacy faceci to potwornie żałosne stworzenia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No właśnie, faceci. Wcześniej tego samego dnia idę do pracy. Pracuję na piątym piętrze, więc korzystam z windy (jak większość). Sytuacja wygląda tak: wchodzę do budynku, za mną idzie jakiś młody facet. Przy windach czeka dosyć spora grupka osób, winda właśnie podjeżdża i drzwi się otwierają. Ludzie wsiadają. Upychają się maksymalnie, widać, że już nikt się nie zmieści, no, może co najwyżej jedna osoba. Co robi facet idący za mną? Przyspiesza kroku, wręcz biegiem mnie mija i wpycha się do tej windy:) Odepchnął mnie wręcz, bo korytarz tam jest dosyć wąski i nie można tak po prostu kogoś ominąć. Finansista od siedmiu boleści, a myślałam, że dobrze wykształceni ludzie mają trochę kultury...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-385680554215704899?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/385680554215704899/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=385680554215704899' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/385680554215704899'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/385680554215704899'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/02/jak-okcie.html' title='Ł jak Łokcie'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-6343657043358295122</id><published>2008-02-17T10:46:00.002+01:00</published><updated>2008-02-17T10:59:26.526+01:00</updated><title type='text'>O wszystkim:)</title><content type='html'>Sto razy miałam już coś tutaj napisać, ale energii mało. Wracam z pracy i po prostu padam na nos, jak stoję. Ale za to niedziela... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawno dawno temu pisałam gdzieś, że Wielki Kanion jest wielkim obozem pracy. I jest. Ale Warszawa jest zdecydowanie większym:) Ludzie jak te mrówki podążają do swoich mrowisk. Sznur mrówek przez Most Poniatowskiego. Sznury mrówek wysiadających z tramwaju. Sznur mrówek wchodzących do metra (a spróbuj stanąć nieprawidłowo - czyli: po lewej stronie na ruchomych schodach! zaraz Cię jakaś mrówka za tobą skrzyczy, że zastawiasz przejście). Wychodzących z metra. Wszystkie do mrowisk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No a najciekawiej jest w centrum. Bo tam drogi tych wszystkich mrówek się przecinają i żadnej nie chce się czekać - przecież wszystkie bardzo się spieszą!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kolei na poczcie o ósmej rano - całkowite rozprężenie. Byłam, widziałam. Nie popełniajcie podobnego błędu, jeśli się spieszycie! Poczta pełna jest wtedy emerytów, którzy mają caaaaaaałą masę czasu i muszą tam zachodzić akurat o ósmej. Co by im szkodziło wstać o dziesiątej i przyjść, jak nikogo ze 'spieszących się' tam nie będzie? A ósma rano to przecież idealna pora na dyskusje z rozleniwionymi paniami z okienek. Czy oprocentowanie konta to 4 czy może 5 procent? W skali roku? A ile trzeba wpłacić? A obok leży ulotka, możnaby wziąć i przeczytać. I to nic, że do okienka ktoś jeszcze czeka. Młody ma przecież czas...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do pracy. Jak narazie odrabiam pańszczyznę, ale może kiedyś (haha:)) to się zmieni. Z dotychczasowych osiągnięć: komputer, który mi dali popsuł serwerowe sterowniki do drukarek w całym banku:)) Dzięki temu zyskałam w dziale IT miano 'tej, która popsuła drukarki' (ma się ten talent, nie? :)). Problem był tak duży, że zajął się nim sam Admin Wszystkich Adminów. Facet był pod takim wrażeniem, że zaprosił mnie wczoraj na lunch:)) Ha!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-6343657043358295122?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/6343657043358295122/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=6343657043358295122' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/6343657043358295122'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/6343657043358295122'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/02/o-wszystkim.html' title='O wszystkim:)'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-576429257297693981</id><published>2008-02-05T21:04:00.000+01:00</published><updated>2008-02-05T21:09:55.947+01:00</updated><title type='text'>Pierwszy i drugi...</title><content type='html'>... dzień w pracy za mną. Przemili ludzie, chociaż nijak nie pamiętam ich imion, no, może ze trzy:)) Ale tak już mam, imiona zapominam w momencie ich usłyszenia, dopiero po kilku razach jestem je w stanie jakoś zacząć kojarzyć:))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyobraźcie sobie - dostałam już własny komputer (w zasadzie już drugi z kolei - pierwszy nie chciał zainstalować drukarki i był w tym tak uparty, że nawet admin wszystkich adminów nie dał rady), adres e-mailowy, telefon... Jestem już nawet w bankowej książce adresowej;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak wpadłam się pochwalić...:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-576429257297693981?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/576429257297693981/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=576429257297693981' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/576429257297693981'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/576429257297693981'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/02/pierwszy-i-drugi.html' title='Pierwszy i drugi...'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-2325602156461454731</id><published>2008-01-31T12:31:00.000+01:00</published><updated>2008-01-31T12:41:23.086+01:00</updated><title type='text'>Dla oczyszczenia umysłu</title><content type='html'>&lt;a href="http://biz.blox.pl/2007/08/Prowadz-dziennik.html"&gt;Podobno&lt;/a&gt; prowadzenie codziennych zapisków zmniejsza poziom stresu i oczyszcza umysł, tak więc mam jakiś powód, aby dokonać dzisiejszego wpisu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Banku zadzwonili, żebym nie kłopotała się z przychodzeniem w piątek, bo mają jakieś 'problemy lokalowe' i zapraszają w poniedziałek. Na 9, do 17. Introduction Day... Mam nadzieję, że chociaż jakąś herbatkę w międzyczasie zapodadzą:))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dziś mam egzamin z analizy ekonomiczno-finansowej. Dosyć mam już tych wszystkich wskaźników, płynności, zadłużeń i innych pierdół. To nic, że będę się tym zajmować w pracy;)) Tam przynajmniej będzie jakiś sens ukryty w tych liczbach, tutaj dziobię na sucho - tak więc można zwariować:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najlepszym przyjacielem studenta w czasie sesji okazuje się być Pluszzz (nie żebym ich tam reklamowała;)). Ciągle nie potrafię pić kawy, a coli w dużych ilościach też nie jestem w stanie spożywać. Bez Plusza przespałabym większość przedegzaminowych nocy... Tym bardziej, że potrafię odpłynąć już w okolicach godziny 23 - wstawszy o 9, taka jestem zdolna;))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogoda w Wiosce brzydka. Na szczęście nie pada. No, i nie świeci po oczach:))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-2325602156461454731?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/2325602156461454731/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=2325602156461454731' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/2325602156461454731'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/2325602156461454731'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/01/dla-oczyszczenia-umysu.html' title='Dla oczyszczenia umysłu'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-3626380265235835756</id><published>2008-01-27T23:37:00.000+01:00</published><updated>2008-01-27T23:40:00.154+01:00</updated><title type='text'>Nowa praca:)</title><content type='html'>Zadzwonili! Jednak do czegoś się nadaję - udało mi się przejść przez morderczą kwalifikację;)) Zaczynam w piątek...:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-3626380265235835756?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/3626380265235835756/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=3626380265235835756' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/3626380265235835756'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/3626380265235835756'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/01/nowa-praca.html' title='Nowa praca:)'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-6763636148042874396</id><published>2008-01-10T21:43:00.000+01:00</published><updated>2008-01-10T22:05:25.620+01:00</updated><title type='text'>Interwju</title><content type='html'>Zaproszono mnie niedawno na - kolejne już - interwju* do Wcale-Nie-Tak-Dużego-Banku. Po testach kwalifikacyjnych i rozmowie z panią z HR-u miałam rozmowę z Panem-Zastępcą-Dyrektora-Departamentu + do rozwiązania kejs**. Oczywiście Pan-Zastępca-Dyrektora-Departamentu był dokładnie taki, jakim go sobie wyobrażałam - po czterdziestce, żonaty, dość spory brzuszek wciśnięty w dość drogi garnitur. Klasyk. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sama rozmowa... Masakra! Dwoiłam się i troiłam, zaprzęgłam cały swój czar i urok osobisty. Rzecz jasna, przyszłam zrobiona na bóstwo - sukienka, biała bluzeczka, dyskretny makijaż. Na powitanie - odpowiednio mocny uścisk ręki. Staranny dobór słownictwa (elokwentnie, ale bez przesady, bo to śmiesznie wygląda). Mimika, postawa, gestykulacja - wszystko według zasad. No dosłownie sama zakochałabym się w sobie po tej rozmowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A facet nic. Ściana. Wypowiedzenie prostego zdania zabierało mu 4x więcej czasu niż normalnie. Zero emocji na twarzy. Wciągnięcie go w jakąkolwiek rozmowę okazało się niemożliwe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zasadzie jednak mam nadzieję, że mimo braku jakiejkolwiek reakcji z jego strony na moją osobę wywarłam na nim pozytywne wrażenie i mnie chociaż zapamięta...:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi ORYGINALNY bankowiec (bo tych z uczelni trudno nazwać bankowcami, skoro pracują prawie wyłącznie na uczelni) nawiedził nas na wykładzie z zarządzania ryzykiem. Nazwijmy go roboczo Pan-Od-Ryzyka-Z-Bardzo-Dużego-Banku. Prowadził dla nas wykład na temat struktury swojej organizacji i zarządzaniu ryzykiem w tejże. Jego wypowiedź można by określić w pięciu słowach: 'de facto ogólnie rzecz biorąc'. Słowa były nie tylko najczęściej pojawiającymi się w jego wypowiedzi, ale też były jedynymi, które tak naprawdę zapamiętałam. I genialnie charakteryzują ogólny styl wypowiedzi owego Pana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie, jeśli w bankach pracują tylko i wyłącznie tacy ludzie, to ja po miesiącu albo się potnę albo przekwalifikuję i zostanę kwiaciarką. Serio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* i ** - moi drodzy, bo teraz nie mówi się: rozmowa kwalifikacyjna ani studium przypadku - teraz mamy interwju i kejsy, czy tego chcecie, czy nie. Polska język, fajna język, ale angielski brzmi przecież bardziej profesjonalnie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-6763636148042874396?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/6763636148042874396/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=6763636148042874396' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/6763636148042874396'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/6763636148042874396'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2008/01/interwju.html' title='Interwju'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-7411489416812774441</id><published>2007-12-09T18:28:00.000+01:00</published><updated>2007-12-09T18:30:10.078+01:00</updated><title type='text'>Czy wiecie, że...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_NQSAy97YYI8/R1wmFvUMg7I/AAAAAAAAACE/sRKo_PevFJc/s1600-h/1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_NQSAy97YYI8/R1wmFvUMg7I/AAAAAAAAACE/sRKo_PevFJc/s320/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5142026754592637874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-7411489416812774441?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/7411489416812774441/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=7411489416812774441' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/7411489416812774441'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/7411489416812774441'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2007/12/czy-wiecie-e.html' title='Czy wiecie, że...'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/_NQSAy97YYI8/R1wmFvUMg7I/AAAAAAAAACE/sRKo_PevFJc/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-8207945444487406930</id><published>2007-12-04T13:39:00.000+01:00</published><updated>2007-12-04T13:48:30.534+01:00</updated><title type='text'>Słomiana wdowa</title><content type='html'>Mati pojechał na jakieś szkolenie. Pojęcia zielonego nie mam, czego go tam będą szkolić:) Obiecał, że nie będzie się wypuszczał na panienki, a że jechał z kolegą, który ma już żonę i dziecko, to mogę mu nawet uwierzyć;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie, robię za słomianą wdowę. Do piątku! Wczoraj cały wieczór spędziłam w łóżku z... laptopem. Dosłownie jak za dawnych, poznańskich czasów:) I tak sukces, że po powrocie z rosyjskiego zrobiłam sobie obiad, Mati śmiał się ze mnie, że umrę z głodu bez niego:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A! No i najważniejsze:) Sting przyjeżdża do Chorzowa;))) Koncert na 30-sto lecie The Police, w czerwcu. Ale tutaj pojawia się mały dylemacik. Bo dzień później ma być koncert Santany, w Warszawie. I ja już nie wiem co zrobić, skończy się na tym, że pod choinkę kupię sobie bilety na Stinga, a później będę odkładać na Santanę. Raz się żyje, prawda? Tylko czy musieli się skrzyknąć i przyjechać do Polski praktycznie w tym samym czasie, co? :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-8207945444487406930?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/8207945444487406930/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=8207945444487406930' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/8207945444487406930'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/8207945444487406930'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2007/12/somiana-wdowa.html' title='Słomiana wdowa'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-7807191023021247215</id><published>2007-11-25T13:04:00.000+01:00</published><updated>2007-11-25T13:22:21.063+01:00</updated><title type='text'>Taka sobie niedziela</title><content type='html'>Niedziela. Wbrew pozorom nie służy wylegiwaniu się, spacerom po mieście i wycieczkom do teatr...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kurde!!! Ta głupia Opera ma poustawiane jakieś idiotyczne skróty. Wpisuję 'ę' - wyskakuje mi jakaś karta z łączami. Wpisuję 'ś' - notatki. Wpisuję 'ó' - czarno. Po jaką cholerę oni to wstawiają, co? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Puściłam wiązankę (Mati słyszał, ale Mati się nie obrazi, nie ucieknie z krzykiem;)) i ściągnęłam Firefoxa. Opera może pójść się bujać, koniec naszego związku!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No. Ale wracając do ad remu. Niedziela to nie wycieczki do teatrów, ale nadrabianie zaległości na przyszły tydzień. W moim przypadku odrabianie gigantycznych prac domowych z angielskiego, które to w przypływie miłości zadaje nam Pani C. 'Coby nas nawet z tej roboty w Anglii na zmywaku nie wywalili'. Potrafi zmotywować jak nikt, to nic, że jedna z najlepszych uczelni ekonomicznych, to nic, że czwarty rok, ale my się nawet na zmywak nie nadajemy. Ale jeszcze kilka miesięcy...:) Tak więc na jutro mam tłumaczenie dwóch tekstów, pięć zadań z business letters i jakiś speech do przygotowania. Ale to i tak nie przebije kolokwium, które ostatnio machnęła. Tłumaczenie na ok. 200 słów + 3 wypracowania do napisania. 250-300 słów każde. Czyli, lekko licząc, 750 słów wypracowania + 200 tłumaczenia. W półtorej godziny. Czy to jest fizycznie wykonalne?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mati stwierdził, że po polsku by tyle nie napisał w tym czasie. Z sensem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale to nic, Pani C. potrafi wszystko, łącznie z zakrzywianiem czasoprzestrzeni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mati z kolei uczy się do jakiegoś kolokwium. Pojęcia nie mam z czego. Z tego co wysondowałam, to ma to jakiś związek z używaniem cyrkla i kreśleniem jakichś podejrzanych okręgów. Kreśli je od wczoraj. Kupił cyrkiel:))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-7807191023021247215?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/7807191023021247215/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=7807191023021247215' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/7807191023021247215'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/7807191023021247215'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2007/11/taka-sobie-niedziela.html' title='Taka sobie niedziela'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-886409984958723117</id><published>2007-11-08T19:11:00.001+01:00</published><updated>2007-11-08T19:34:42.636+01:00</updated><title type='text'>A wczoraj...</title><content type='html'>... byłam na koncercie Nigela Kennedy'ego. W Stodole:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koncert był na 20, zaczęli wpół 9. Myśleliśmy, że potrwa z dwie godzinki góra, a oni po 10 zrobili przerwę na piwo, w sumie skończyli przed północą:) Oczywiście było fantastycznie. Matiemu najpierw te skrzypce jakoś do jazzu nie pasowały, ale Nigel pokazał co potrafi - pomijając standardową grę na skrzypcach zagrał też na nich palcami, jak na mandolinie, zaśpiewał piosenkę o niechęci mężczyzn do chodzenia z żonami na zakupy, a także zrobił coś, co nazwałabym skreczowaniem na skrzypcach:) Dobrze, że to nie był jakiś wiekowy Stradivarius, tylko jakieś takie dziwny, elektroniczny instrument:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigel popisał się też znajomością polskiego (bo zespół, z którym ostatnio występuje składa się z samych Polaków). Nie wiem jak reszta publiczności, ale ja tam byłam zaskoczona słysząc z ust - było nie było - znanego skrzypka teksty w stylu 'Wisła spier*alać' czy 'Legia pany' :)) Czego oni go tam uczą, co? :)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_NQSAy97YYI8/RzNUqJDM5OI/AAAAAAAAABs/cW_GGtlv79Q/s1600-h/DSCF6692.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_NQSAy97YYI8/RzNUqJDM5OI/AAAAAAAAABs/cW_GGtlv79Q/s320/DSCF6692.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5130537483465712866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoją drogą, nie mogłam pozbyć się wrażenia, że basista jest podobny do Sucre z serialu Prison Break... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_NQSAy97YYI8/RzNWmpDM5QI/AAAAAAAAAB8/g3qe7vLSQYA/s1600-h/DSCF6687.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_NQSAy97YYI8/RzNWmpDM5QI/AAAAAAAAAB8/g3qe7vLSQYA/s320/DSCF6687.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5130539622359426306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fotki wyszły tak sobie, bo ciemno było, panowie energicznie się ruszali no i nie miałam statywu. Ale robiłam je za to z drugiego rzędu:)) Bilety na miejsca siedzące były po 170zł, wiec kupiliśmy oczywiście tańsze, stojące. Podobno przepłaciliśmy, bo przed koncertem pojawiła się informacja, że jest 100 biletów dla studentów za 60 zł:) Przestałam żałować wczesnego zakupu jak podszedł do nas Bardzo Miły Pan Ochroniarz i powiedział, że możemy usiąść sobie w drugim rzędzie, bo są wolne miejsca:)) Gorące podziękowania dla Pana Ochroniarza!! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na marginesie... nie wiem, czy wystałabym cztery godziny, tym bardziej po martini wypitym jeszcze przed koncertem. Na rozgrzanie, bo zimno na dworze:))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-886409984958723117?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/886409984958723117/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=886409984958723117' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/886409984958723117'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/886409984958723117'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2007/11/wczoraj.html' title='A wczoraj...'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp1.blogger.com/_NQSAy97YYI8/RzNUqJDM5OI/AAAAAAAAABs/cW_GGtlv79Q/s72-c/DSCF6692.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-2368280394321068333</id><published>2007-11-06T21:24:00.000+01:00</published><updated>2007-11-06T21:31:18.206+01:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>W Warszawie zaczął dzisiaj padać śnieg. Jak narazie niemrawo, topił się jeszcze zanim spadł na ziemię i w ogóle nie było zbyt 'śnieżnie', ale zawsze:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do śniegu, mamy niecny plan pojechania w tym roku na narty z prawdziwego zdarzenia, czyli w Alpy. Czyli w miejsce, gdzie nie ma kilometrowych kolejek do wyciągu, jest natomiast śnieg i odpowiednio przygotowane stoki:) Dla odmiany - na początku marca:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-2368280394321068333?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/2368280394321068333/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=2368280394321068333' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/2368280394321068333'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/2368280394321068333'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2007/11/blog-post.html' title='.'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-5974256641145107846</id><published>2007-10-10T18:06:00.000+02:00</published><updated>2007-10-10T18:12:12.722+02:00</updated><title type='text'>Dzisiaj widziałam...</title><content type='html'>... parę staruszków. Oboje z zupełnie już siwymi, wręcz białymi włosami. Wyglądali na ponad 80 lat. Wysiadali z tramwaju, na moim przystanku. Idąc za nimi mogłam zauważyć, jak on odwraca się, żeby pomóc jej zejść po stromych schodkach. Jak się do niej uśmiecha, zupełnie, jakby nikogo poza nią nie widział. I jak idą chodnikiem, trzymając się za ręce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że my za 50 lat będziemy wyglądać tak samo. Dzisiaj mijają 4 lata... :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-5974256641145107846?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/5974256641145107846/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=5974256641145107846' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/5974256641145107846'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/5974256641145107846'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2007/10/dzisiaj-widziaam.html' title='Dzisiaj widziałam...'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-3124040648590216392</id><published>2007-08-20T18:26:00.000+02:00</published><updated>2007-08-20T18:32:17.851+02:00</updated><title type='text'>Mam nadzieję, że...</title><content type='html'>Kubica odejdzie z BMW Sauber. Bo to co odstawili w tym ichnim Pit Lane na Bemowie, to była po prostu porażka. Miało być fajnie, ale sytuacja ich chyba przerosła. Szkoda, myślałam, że będą na tyle kumaci, żeby przewidzieć, że jak się Kubica z całym tym majdanem wreszcie w Polsce zjawi, to będzie sajgon. A tymczasem w niedzielę o godzinie 13 tłum ludzi stojących pod bramą został poinformowany, że już nikogo do środka nie wpuszczą...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś w pracy usłyszałam z resztą, że w sobotę też przestali wpuszczać o 13. Podobno osoby, które przed 13 pojawiły się pod bramą i wpisały na jakąś listę wchodziły o 20. Wyjść się nie dało - trzeba było do 20 pod tą bramą czekać!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja to w sumie jakoś przeżyłam, samochód to samochód, chciałam obejrzeć z bliska ale nie to nie. Żal mi było tylko stada dzieci, które przyszły z rodzicami, bo jak wytłumaczyć, że nie wpuszczą? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A BMW i tak nigdy bym sobie nie kupiła:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-3124040648590216392?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/3124040648590216392/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=3124040648590216392' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/3124040648590216392'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/3124040648590216392'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2007/08/mam-nadziej-e.html' title='Mam nadzieję, że...'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-7073149190649207606</id><published>2007-08-06T23:14:00.000+02:00</published><updated>2007-08-06T23:24:33.585+02:00</updated><title type='text'>Wielkie Radio</title><content type='html'>Pierwszy dzień praktyk w Wielkim Radiu można uznać za udany. W prawdzie nie zaprojektowałam wielkiej kampanii promocyjnej, ale przewaliłam górę kartonów w kantorku, w którym robiłam inwentaryzację:) Dostałam też biurko z własnym komputerem (który to posiada tę przewagę nad komputerem w Wielkim Banku, że ma dostęp do internetu - nieograniczony dostęp:)), więc jest dobrze:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie napiszę Wam dzis zbyt dużo, bo padam na twarz. W Wielkim Radiu sprezentowali mi bowiem podwójne zaproszenie na film na dziś wieczorem, film, na który z resztą bardzo chciałam się wybrać. Z Anthonym Hopkinsem. Świetny. Ale szczegóły jutro...;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://bp2.blogger.com/_NQSAy97YYI8/RreRWrBLVBI/AAAAAAAAABU/bOg9kCq9TrM/s1600-h/fracture-poster.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_NQSAy97YYI8/RreRWrBLVBI/AAAAAAAAABU/bOg9kCq9TrM/s320/fracture-poster.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5095701322083816466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poster wklejam, bo nijak nie potrafię zapamiętać tytułu filmu, chociaż sam film jest nie do zapomnienia;))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-7073149190649207606?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/7073149190649207606/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=7073149190649207606' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/7073149190649207606'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/7073149190649207606'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2007/08/wielkie-radio.html' title='Wielkie Radio'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp2.blogger.com/_NQSAy97YYI8/RreRWrBLVBI/AAAAAAAAABU/bOg9kCq9TrM/s72-c/fracture-poster.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-5891612238139068630</id><published>2007-08-04T12:23:00.000+02:00</published><updated>2007-08-04T12:55:03.258+02:00</updated><title type='text'>Chorwacja</title><content type='html'>Lipiec był w tym roku miesiącem wakacyjnym. Urlopem od Wielkiego Miasta, urlopem od pracy i szkoły.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Najpierw była wycieczka do Chorwacji. Piękne widoki, lazurowe morze. Chociaż pierwsze, co przeżyłam, to rozczarowanie - na plaży nie ma piasku! No ludzie, jak to - morze bez piasku? A gdzie ja będę budować zamki?? Całą podróż (dwadzieścia parę godzin) to planowałam. No ale nic, trzeba było się z tym jakoś pogodzić:)&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Brzeg morza jest bowiem w Chorwacji wysypany takimi małymi białymi kamyczkami. Pewnikiem zmielonymi z tych ichnich większych białych skał, które są wszędzie. Czasem trafi się fragment wybetonowanego nabrzeża i jakkolwiek by to nie brzmiało, jednak przyjemniej leży się na betonie (plus śpiwór plus ręcznik) niż na tych wbijających się wszędzie kamyczkach.&lt;br/&gt;Bo ja tak w ogóle to wrażliwa jestem. Świetnym na to dowodem jest to, że od kilku dni, a dokładniej odkąd mieszkam w nowym mieszkaniu i śpię na nowym łóżku (wielki, dmuchany materac), budzę się co rano z nową kolekcją siniaków na udach. Już dwie noce śpię rejestrując jednocześnie każdą pozycję, w której się znajdę, Mati natomiast boi się do mnie zbliżyć, żeby nie zostać posądzonym o nabijanie owych siniaków. Ale to i tak nie przeszkadza im znowu się pojawiać.&lt;br/&gt; &lt;br/&gt;Ale, wracając do Chorwacji. Mieszkaliśmy w wielkim hotelu, zbudowanym jeszcze za czasów jugosławiańskich. Hotel piękny, chociaż czasem pojawiały się przyzwyczajenia z poprzedniej epoki. Mnie do pasji doprowadzała dziwna zasada, że do obiadokolacji nie podawali nic do picia. W czasie śniadania do wyboru herbatka, kawka, soczki, a wieczorem nic, nawet wody. Ale to jest w zasadzie do zaakceptowania. Chamstwem wg mnie było to, że nie pozwalali przynosić swojego picia. Parę razy wnieśliśmy, ale raz zostaliśmy skrzyczeni przez panią z obsługi (natomiast Mamie owa pani po prostu zabrała szklanki z nielegalnym piciem, bez słowa komentarza), która krzyczała, dopóki picia nie schowaliśmy. Owszem, można było picie kupić, ale po jakichś lichwiarskich cenach (12 kun za coca-cole 0,2 l - to jest, moi drodzy, ponad 7 zł).&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Jeśli chodzi o pogodę, to Chorwaci muszą mieć jakieś specjalne układy tam u góry. Ciągle słońce. Nawet, jak raz w nocy i rano była burza, to po dwóch godzinach idealnie czyste niebo (zaraz po burzy wybraliśmy się na spacer do Trogiru - 4 km w jedną stronę - myślałam, że chmury, więc smarować się kremem nie trzeba - co było zdecydowanie błędnym myśleniem). I nie uwierzycie - opaliłam się! :) Gdyby moją obecną opaleniznę porównać z miejscami, w których się nie opalałam, powiedzielibyście - że bardzo. Ale i tak kto mnie po przyjeździe do Polski nie zobaczył, mówił, że nie opaliłam się w ogóle:)) Ale cóż - takie jest życie córki młynarza:)&lt;br/&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_NQSAy97YYI8/RrRakrBLU6I/AAAAAAAAAAc/cE6U-rPj6fk/s1600-h/20070705153.jpg"&gt;&lt;br/&gt;&lt;img src="http://bp3.blogger.com/_NQSAy97YYI8/RrRakrBLU6I/AAAAAAAAAAc/cE6U-rPj6fk/s320/20070705153.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5094796664532325282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Czyż nie pięknie? :)&lt;br/&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-5891612238139068630?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/5891612238139068630/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=5891612238139068630' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/5891612238139068630'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/5891612238139068630'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2007/08/chorwacja.html' title='Chorwacja'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp3.blogger.com/_NQSAy97YYI8/RrRakrBLU6I/AAAAAAAAAAc/cE6U-rPj6fk/s72-c/20070705153.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-5852454310145916790</id><published>2007-06-20T22:29:00.000+02:00</published><updated>2007-06-20T22:34:44.739+02:00</updated><title type='text'>Ha!</title><content type='html'>Znaleźliśmy mieszkanie:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na Mokotowie. Przy ulicy Puławskiej, wiec jednej z większych, ale za to dwa kroki od parku, Królikarni, a naszym sąsiadem jest Komenda Główna Policji;) Trzy duże pokoje, mała kuchnia, łazienka, ubikacja. Nic więcej nie potrzeba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę się naszukaliśmy. Ja wydzwoniłam cały swój miesięczy abonament, przez jakieś dwa tygodnie nie robiliśmy nic innego, tylko przeglądaliśmy strony z ogłoszeniami. Większość jest ciągle zamieszczana na nowo, więc część znaliśmy na pamięć. Ale warto było. Mati podpisał dzisiaj umowę, wpłaciliśmy kaucję i haracz pośrednikowi. Warto było;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szukaliśmy, więc będziemy pewnie mogli wybrać sobie pokój. Są dwa duże i jeden mniejszy (ale i tak ok. 12 metrowy, więc niezły). Różnica między dużymi to może z metr kwadratowy, a mniejszy posiada dodatkowo balkon. W sumie nie wiem, zdecydujemy w sierpniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I kupię sobie wreszcie wymarzony fotel:) Zastanawiam się nad takim:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5078247195425041138" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://bp0.blogger.com/_NQSAy97YYI8/RnmO6yTu6vI/AAAAAAAAAAU/7TXcME5jAZQ/s320/127_1173961253_530181.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze by się przydał taki stoliczek na herbatkę, ale spoko, dojdziemy i do tego;) Przywiozę tablicę korkową, poprzypinam swoje ulotki z filmami, żeby mi znowu nic nie umknęło. Przywiozę książki i wreszcie porobię dla nich exlibrisy (bo już nie wiem, które mam, a których nie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mati będzie pewnie chciał upchnąć gdzieś w tym pokoju swoje oscyloskopy...&lt;br /&gt;...nie wiem, myślicie, że zgodzi się na miejsce pod łóżkiem? :))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-5852454310145916790?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/5852454310145916790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=5852454310145916790' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/5852454310145916790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/5852454310145916790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2007/06/ha.html' title='Ha!'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/_NQSAy97YYI8/RnmO6yTu6vI/AAAAAAAAAAU/7TXcME5jAZQ/s72-c/127_1173961253_530181.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-1936154786629730152</id><published>2007-06-17T18:42:00.000+02:00</published><updated>2007-06-18T14:51:05.721+02:00</updated><title type='text'>Miasto</title><content type='html'>W zasadzie to nie jestem 'Ingliszmanem' i bynajmniej nie w 'Niujorku'. Mieszkam w Warszawie, chociaż czasem czuję się jakbym była z zupełnie innej bajki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że to może być normalne u ludzi, którzy wychowali się w miejscu, gdzie za oknem widać drzewa, a w nocy słychać raczej szczekanie psów niż pisk opon na rondzie Jazdy Polskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale Warszawa fascynuje. Mnie ciągle coś dziwi, oburza czy fascynuje. Chociaż może taka już po prostu jestem - wszystko mnie dziwi i jednocześnie nic mnie nie dziwi. Jak małe dziecko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając jednak do Niujorku - chciałabym tam pojechać. Przejść się po Manhattanie, pooddychać atmosferą Wall Street... Byłam w Los Angeles i chyba trochę się rozczarowałam - wielkie miasto złożone z małych wiosek i mieścinek, wysokich budynków, charekterystycznych dla miasta jest niewiele. Większość mieszkańców to Meksykanie, prości, niewykształceni ludzie, więc klimat nieco małomiasteczkowy. Ale te samochody...! Może podróż do Nowego Jorku wyleczy mnie z tego zachwytu, ale mimo to bardzo bym chciała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://bp2.blogger.com/_NQSAy97YYI8/RnVuvSTu6uI/AAAAAAAAAAM/Nw34r-RcGjo/s1600-h/DSCF2773.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5077085913577614050" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://bp2.blogger.com/_NQSAy97YYI8/RnVuvSTu6uI/AAAAAAAAAAM/Nw34r-RcGjo/s320/DSCF2773.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-1936154786629730152?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/1936154786629730152/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=1936154786629730152' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/1936154786629730152'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/1936154786629730152'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2007/06/miasto.html' title='Miasto'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp2.blogger.com/_NQSAy97YYI8/RnVuvSTu6uI/AAAAAAAAAAM/Nw34r-RcGjo/s72-c/DSCF2773.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6317571314669768041.post-1854211954184360420</id><published>2007-06-17T16:13:00.000+02:00</published><updated>2007-06-17T16:15:28.180+02:00</updated><title type='text'>3... 2... 1...</title><content type='html'>No to start:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6317571314669768041-1854211954184360420?l=w-wielkim-miescie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/feeds/1854211954184360420/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6317571314669768041&amp;postID=1854211954184360420' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/1854211954184360420'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6317571314669768041/posts/default/1854211954184360420'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-wielkim-miescie.blogspot.com/2007/06/3-2-1.html' title='3... 2... 1...'/><author><name>Agata</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10394524820890693040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
